//
Read Between The Lies
Wywiady

Wywiad: Jan Dewulf (Diskonnekted)

W materiałach promocyjnych załączanych do Hotel Existence możemy przeczytać, że przedefiniowałeś brzmienie Diskonnekted. Pomyślałem, że to chwyt marketingowy, ale faktycznie brzmisz zupełnie inaczej niż 4 lata temu. W piosenkach takich jak Dark place oczywistą inspiracją jest dubstep, możesz powiedzieć co jeszcze miało na Ciebie wpływ przy nagrywaniu albumu?

Zawsze byłem zainteresowany odkrywaniem nowych rzeczy. Lubię być zaskakiwany nowymi kierunkami albo niespodziewanymi krzyżówkami stylów. Z początku dubstep nie intrygował mnie, ten drżący bas był raczej nudny. Jednak sytuacja zmieniła się kiedy kilku artystów zmiksowało te elementy z innymi gatunkami. Wierzę, że to jest kluczem do tworzenia ciekawej i świeżej muzyki – łączenie elementów, tak aby powstało coś nieoczekiwanego i fajnego. Na tym wydawnictwie starałem się znaleźć równowagę pomiędzy moimi korzeniami i wieloma nowymi gatunkami. Oczywiście nie podążając za hypem.

Wydaje mi się, że gatunki stają się coraz mniej istotne i coraz trudniej jest zamknąć muzykę do jakiejś szufladki. Myślisz, że taki trend będzie postępował i w niedalekiej przyszłości sceny wymieszają się jak nigdy dotąd?

Mam taką nadzieję. Dla niektórych zespołów i fanów gatunek jest rodzajem religii z zasadami i dogmatami. Nudzi mnie to na śmierć. Jak można w kółko tworzyć to samo? Przełammy granice!

Wystąpiłbyś na imprezie nie związanej ze sceną gotycką/dark independent?

Byłoby zdecydowanie dobrze wybić się z niszy, w której się znajduję. Oczywiście, występowanie dla publiczności industrialowej/EBM, do której jesteśmy przyzwyczajeni, to przyjemność, ale mogłoby być jeszcze ciekawiej gdybyśmy mogli podzielić się naszą muzyką z inną publiką. Widzę innych tzw. industrialnych artystów próbujących osiągnąć ten sam cel, np. Celldweller, którzy łączą drum and bass i dubstep ze swoją muzyką. Mam nadzieję, że ten kierunek będzie miał odzwierciedlenie w wymieszanych koncertach i zróżnicowanej publiczności, oferując przenikanie się gatunków i zespołów.

Dubstep stał się bardzo popularny, wyobrażasz sobie siebie na miejscu Skrillexa i nagrywanie z takimi kapelami jak np. Korn?

Byłem absolutnie zachwycony kiedy dowiedziałem się, że Korn i Skrillex nagrają razem album. Jestem fanem Korn od lat, ale wydawało się jasne, że potrzebują świeżych pomysłów. Jestem pewien, że zaskoczyli wszystkich drastyczną zmianą i włączeniem elektroniki do swojego brzmienia. Jeżeli chodzi o Skrillexa: część ludzi nazywa to chwilowym szałem, dla mnie to bardzo utalentowany artysta, który wyniósł bardzo trudne i alternatywne dźwięki do świata muzyki popularnej. Czy to nie jest fajne, że można usłyszeć mocno zniekształcone jąkające się utwory w mainstreamowym radiu? Uważam, że to zwycięstwo alternatywnej muzyki. Kolejną niespodzianką jest zobaczenie Korn wykonującego na żywo utwory z mocno elektronicznym kręgosłupem. Jestem pewien, że to rodzaj gatunkowej mieszanki, o której rozmawialiśmy wcześniej. Oczywiście bardzo chciałbym pracować z zespołami tego kalibru. Jeżeli Jonatham Davis czyta ten wywiad to śmiało może do mnie dzwonić.

Jaki byłby pierwszy zespół/artysta niezwiązany z muzyką EBM, którego zaprosiłbyś do współpracy?

Spontanicznie rzucając nazwę: The Sisters of Mercy. To byłby zaskakujący nowy album radujący wielu ludzi i wkurzający kilku innych (śmiech). Skoro są zbyt leniwi żeby skończyć nowy krążek samodzielnie, byłbym zadowolony z możliwości pomocy.

Jesteś jedynym stałym członkiem Diskonnekted, czy to oznacza, że 100% z tego co możemy usłyszeć na Hotel Existence zostało stworzone wyłącznie przez Ciebie?

Rzeczywiście piszę i produkuję piosenki samodzielnie, wcześniej wszystkim zajmowałem się zupełnie sam, ale teraz wspiera mnie gitarzysta. Po Old school policies byłem bardzo znudzony tworzeniem wyłącznie elektronicznej muzyki. Brakowało w tym odrobiony duszy i potu. Tradycyjny koncept nagrywania muzyki całkowicie elektronicznej nie był dla mnie wystarczająco organiczny. Zwłaszcza na scenie miałem poczucie, że czegoś brakuje. Właśnie wtedy zaprosiłem do współpracy gitarzystę. Pierwszy wniósł dużo chaosu i dramatu, ale pozytywne w tym wszystkim było to, że znalazłem nową inspirację i wyzwanie. Przekroczyłem już punkt, za którym nie było powrotu, nie miałem więc innego wyboru niż przejść przez cała pustynię by dotrzeć do nowego horyzontu. Stopniowo nowe brzmienie i pomysł nabierały kształtów i nagle bardzo klarownie dostrzegłem dokąd zmierzam. Pod koniec klawiszowiec opuścił zespół, a gitarzyści zmienili się jeszcze kilka razy. Teraz, cztery lata później, widzę siebie w nowym zespole z nowymi dźwiękami, nową filozofią i nowym wizerunkiem. Czuję się z tym bardzo dobrze.

Hotel Existence nie jest jeszcze dostępne w fizycznej formie, ale można go w całości odsłuchać w internecie. Jak fani zareagowali na nowe brzmienie? Przypuszczam, że głównie pozytywnie, ale czy były jakieś negatywne opinie?

Jak na razie reakcje są bardzo pozytywne. Bardzo dobrze się stało, że Yesteryears trafiło na sampler Septic X wytwórni Dependent, to był idealny sposób przedstawienia nowego brzmienia i przygotowania publiczności na więcej. Dzięki temu ludzie wiedzieli, że nadchodzi coś zupełnie nowego. Poza sporadycznym szemraniem wszyscy wydawali się podekscytowani nowymi dźwiękami.

Poza inspiracjami muzycznymi wskazujesz także Paula Austera jako ważną postać przy procesie tworzenia Hotel Existence. Dlaczego?

Paul Auster pisze w niezwykłym stylu, powoduje że normalne sytuacje wyglądają jak baśnie. Wpadłem na tytuł albumu kiedy czytałem The Brooklyn follies (Szaleństwa Brooklynu). Główna postać opowiada o wewnętrznej fantazji, która była swego rodzaju ucieczką od rzeczywistości. Mentalną podróżą do innego „lepszego” miejsca. Jak to ujmuje: „hotel Egzystencja reprezentuje obietnicę lepszego świata, miejsce będące czymś więcej niż tylko miejscem, także okazją, szansą życia we własnych marzeniach”.

Przyznam, że nie wiem kim są GNY i Lemongrazz – goście na nowym albumie. Możesz opowiedzieć o nich?

Zarówno GNY, jak i Lemongrazz są pobocznymi projektami, które chciałem przedstawić poprzez album Diskonnekted. Niektórzy ludzie mogą już znać Lemongrazz ponieważ jego balearyjskie progresywno-transowe brzmienie pojawiło się na poprzednim wydawnictwie Diskonnekted. GNY jest jednak całkowicie nowe, to projekt który tworzę razem z moją dziewczyną Gwenny. Chcemy robić szybkie i wybuchowe kawałki włączając breakbeat i oparty na samplach noise.

Hotel Existence ukaże się także z bonusowym krążkiem, co tam znajdziemy?

Podczas gdy muzyka na albumie to przede wszystkim mieszania stylów i hybryda gatunków, dodatkowy krążek jest bardziej lojalny klubom. Będzie można usłyszeć EBM i klubowe miksy, coś dla satysfakcji fanów dobrych tanecznych rzeczy.

Album zostanie wydany przez Alfa Matrix, ale można także ściągnąć go za darmo. Co sądzisz o ACTA, udostępnianiem muzyki i limitowanych edycjach jako sposobie na sprzedawanie większej ilości płyt?

Nielegalne ściąganie to smutna sprawa, ale nadal liczę na wielu fanów muzyki, którym zależy. W pewnym sensie dobrze należeć do alternatywnej sceny muzycznej, ponieważ fani w tej niszy są znacznie bardziej oddani. Zależy im na wydawnictwach i są zainteresowani zakupem swojej kopii albumu. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Nie występujesz często, będzie można zobaczyć Cię na koncertach promujących Hotel Existence w Europie? Może Castle Party w przyszłym roku w Polsce?

Niedawno dołączyliśmy do managementu Music Machine i mam nadzieję, że dzięki temu przekroczymy niektóre granice. Bardzo chciałbym wystąpić na Castle Party, naprawdę! Jednak bez odpowiedniego managementu ciężko było to zaaranżować. Mam nadzieję, że wiele się zmieni z agencją, z którą teraz współpracujemy.

Nu speak z albumu Old school policies było remiksowane przez polski zespół Controlled Collapse, znasz jeszcze jakichś artystów z Polski?

Obawiam się, że nie jestem zaznajomiony z tamtejszą sceną. Jednak wiem oczywiście o kilku bardzo ciekawych rzeczach, które mają tam miejsce, jak np. Controlled Collapse czy sławne Castle Party.

Pierwsze co przychodzi Ci do głowy gdy słyszysz słowo „Polska”?

Mógłbym powiedzieć coś o wojnie albo polityce, ale jako że moje teściowa odbyła swojego rodzaju umysłową podróż do polskich lasów – spędzając dwa dni bez jedzenia i czegokolwiek innego – pierwsze co przychodzi mi do głowy to właśnie ona (śmiech).

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: