//
Read Between The Lies
Recenzje

Joy as a Toy „Dead as a Dodo”


Joy as a Toy
Dead as a Dodo

Cheap Satanism Records, 2012
01. Dead as a Dodo
02. Mechanical Love
03. Subway to your Brain
04. Better Lock your Door
05. Successful Failure
06. Zombie Safari
07. Hot Water (Acid Trip)
08. Love Zombie
09. Robots
10. Only the Mother Shot in the Head

Nie ma nic lepszego niż dostać płytę zupełnie nieznanego zespołu i od pierwszych dźwięków zachwycić się jego unikalnym brzmieniem. 402 odtworzenia i 47 słuchaczy na Last.fm, to prawie 400 razy mnie niż np. Hatifnats i 45 175 mniej niż Metallica, a wrażenia bez porównania większe.

Przeszło sześćdziesięcioletni John Carpenter jest najwyraźniej na fali i tylko czekać aż zacznie pojawiać się w lineupie największych festiwali na całym globie. Dopiero co przyznałem najwyższe pole magnetyczne zainspirowanym muzyką z horrorów z lat 80. Chromatics, a już kolejny projekt odwołuje się do amerykańskiego reżysera. Poza wyraźnymi muzycznymi naleciałościami, podziękowanie dla Carpentera znalazło się w książeczce tuż obok nazwiska polskiego kompozytora Zbigniewa Preisnera. O ile jednak Chromatics tylko w kilku utworach pozwolili sobie na instrumentalną, niemal filmową muzykę, o tyle Joy as a Toy idą o krok dalej i prezentują materiał, który jest już gotową ścieżką dźwiękową. Paolo Sorrentino stworzył niedawno film natchniony jednym utworem, tutaj czeka dziesięć gotowych do wzięcia.

W notce prasowej załączonej do płyty można przeczytać o kolejnych filmowych inspiracjach. Padają takie nazwiska jak Dario Argento czy Ennio Morricone i to właśnie tych dwóch panów najwyraźniej słychać w otwierającym album utworze tytułowym. Belgijskie trio nie popisuje się skomplikowanymi kompozycjami, zamiast tego stawia na zbudowanie unikalnej atmosfery. Potrafią wywołać emocje znane fanom horrorów klasy B odtwarzanych na marnej jakości kopiach VHS i to wyłącznie za pomocą głośników. Najciekawszym momentem krążka jest jednak kolejne 5 i pół minuty zatytułowane Mechanical love. Zespół wspiera się saksofonem basowym i melorecytowanym tekstem: „Empty bottle flying in my kitchen / Pink flashlights pulsing in my head / Shiny UFO landing in my garden / Female creature, standing ahead”.

Przypadkowo znalezione Subway to Your brain, przez odznaczający się gitarowy motyw, mogłoby być pomylone z niepublikowanym wcześniej utworem Morricone. Wspaniały podkład pod całość robi syntezator, ponownie niemal szeptany głos oraz smaczki wtrącane przez pianino. Po niespełna minutowym przerywniku zespół pokazuje swoje drugie – agresywne – oblicze (Succesful failure). Instrumenty tworzą ścianę dźwięku, ale zupełnie inną niż w przypadku gatunku, z którym ten zwrot przeważnie się kojarzy. Brzmi to bardziej jak skrzyżowanie The Tornados z Dead Kennedys. W Zombie safari okazuje się, że muzycy Joy as a Toy potrafią także śpiewać, głosy brzmią jak wyjęte z pop rockowych kapel z lat 60., a muzyka jak awangardowe jazzowe kombinacje spod znaku Kruzenshtern & Parohod. W Hot water (acid trip) wokal nie zmienia się, ale instrumentalne kombinacje wypycha wyciszająca melancholia.

Trio ożywia się w Love zombie i ponownie serwuje dawkę jazzowych połamańców ponad którymi góruje wyraźny monotonny bas i co jakiś czas wypowiadany tytuł utworu. W Robots, mimo że nadal jest mocno eksperymentalnie, ponownie na pierwszy plan wysuwa się klimat kina grozy, tym razem wsparty świetnym humorystycznym tekstem. To jeden z najciekawszych momentów Dead as a dodo, kapela odsłania wszystkie karty i prezentuje cały wachlarz swoich możliwości. Only the mother shot in the head nawiązuje do pierwszej ścieżki z krążka i zamyka całość posępną klamrą z aurą tajemniczości.

Dead as a dodo najlepiej słucha się w ciemności, nie dlatego, że może napędzić stracha, ale dlatego, że jest w stanie stworzyć swój własny niepowtarzalny klimat idealnie współgrający z brakiem oświetlenia. To zaszczyt być jednym z nielicznych fanów Joy as a Toy, mam nadzieję, że także do nas dołączycie.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: