//
Read Between The Lies
Artykuły

Johnny Ace: pierwsza ofiara muzyki rozrywkowej

Ryzyko tragicznej śmierci jest wpisane w zawód muzyka. Każdy wie jak zakończyły się kariery Cobaina, Morrisona czy Jacksona, ale jaki jest najstarszy odnotowany przypadek? Najodleglejsza nieszczęśliwa data w muzyce rozrywkowej jaką udało mi się odnaleźć to 25 grudnia 1954 roku – dzień, w którym umarł Johnny Ace.

Nie wiecie kto to? Ja też, mimo zafascynowania wczesnym bluesem, nie wpadłem na niego przed poszukiwaniem pierwszej „głośnej” śmierci w muzyce rozrywkowej. Nie znaczy to jednak, że John Marshall Alexander Jr. (bo takie jest prawdziwe nazwisko wokalisty) był mało znaczącą postacią, która nie odcisnęła swojego piętna na muzyce R&B. Listy przebojów podbił po raz pierwszy w 1952 roku (miał dwadzieścia trzy lata) z utworem My song. Fanką singla była m.in. Aretha Franklin, która swoją wersję wydała na stronie B singla See saw z 1968 roku (cover dotarł do dziesiątego miejsca na Hot R&B Songs amerykańskiej listy Billboardu). Po sukcesie młodego wokalisty, zainteresowani poprowadzeniem jego kariery pojawiali się niczym tatuaże na ciele młodego Olivera Sykesa. Ostateczni najskuteczniejszy był producent, kompozytor oraz wydawca z Teksasu – Don Robey. Według wielu źródeł jego argumenty rzadko miały związek z muzyką, znacznie częściej z przymusem. Na przestrzeni lat Don zajmował się prowadzeniem klubów, wytwórnią, ale także zastraszaniem i przemocą. Nie wiadomo czy właśnie w taki sposób zwerbował Johnny’ego, ale nie można zaprzeczyć, że jest jednym z autorów jego sukcesu.

Peacock Records miało wówczas zaledwie trzy lata, ale na koncie współpracę z m.in. rock’n’rollowym rewolucjonistą Little Richardem i późniejszą często partnerką koncertową Ace’a – Big Mamą Thornton. Inspirowany poczynaniami wytwórni Motown, Robey chciał kreować „swoich” artystów. Wymyślił wizerunek Ace’a, napisał dla niego rolę, którą piosenkarz odgrywał do ostatnich dni. W zorientowanym na indywidualną ekspresję społeczeństwie takie podejście może wydawać się krzywdzące, ale: 1. nie każdy ma gotowy pomysł na siebie, który jest w stanie zawładnąć sercami mas; 2. podobne zabiegi są obecne w muzyce od zawsze i zawsze będą. Wyposażony w nową osobowość, Johnny Ace wyruszył na podbój Stanów Zjednoczonych co osiągnął dając miażdżącą liczbę trzystu pięćdziesięciu koncertów w ciągu roku (tak, w latach pięćdziesiątych rok także miał trzysta sześćdziesiąt pięć dni). Napięcie w zespole rosło, ale zdawało się nie dotykać młodego wokalisty. Gitarzysta Milton Hopkins wspomina, że ulubiona rozrywką Johnny’ego było jeżdżenie z prędkością ok. stu pięćdziesięciu kilometrów na godzinę i strzelanie w przydrożne znaki. Pasja do szybkich aut na końcu okazała się jednak mniej niebezpieczna dla Ace’a niż pasja do pistoletów.

Między 1953 a 1955 rokiem (w tym pośmiertelnie) wszystkie osiem singli Ace’a trafiło do czołowej dziesiątki hitów Billboardu. Najpopularniejszym nagraniem na zawsze pozostanie Pledging my love, autorstwa Ferdinand Washington i Dona Robeya a produkcji Johnny’ego Otisa – ówczesnego muzyka, wokalisty, DJa, kompozytora i aranżera, producenta, łowcy talentów, impresario oraz pastora. Przebój trafił na ścieżki dźwiękowe wielu filmów, m.in. Christine Johna Carpentera czy Powrotu do przyszłości. Covery nagrali m.in. Percy Sledge, Diana Ross razem z Marvinem Gaye, Elvis Presley i Solomon Burke. Dodatkowo romantyczna piosenka, która dzisiaj nie mogłaby wzbudzić najmniejszych kontrowersji, blisko sześćdziesiąt lat temu była przełamaniem społecznego tabu – jeszcze tylko Billy Eckstine był ciemnoskórym wokalistą, po którego nagrania otwarcie sięgała „biała elita”.

Po kilku latach w show-businessie Ace był skazany na sukces, droga na szczyt nie była jednak łatwa. Ojciec Johna Marshalla był objazdowym kaznodzieją dorabiającym pracą na budowach, miał jeszcze dziesięcioro innych dzieci. Wokalne początki młodego Johna były typowe jak na tamten okres – śpiewał w kościelnym chórze. W domu uczył się także gry na pianinie, ale wyłącznie w stylu gospel. Rozrywkowa muzyka była zakazana przez surowego ojca. Leslie Alexander, matka Johna, również była ortodoksyjną baptystką, ale widząc jak wielki talent ma jej syn postanowiła wysłać go do szkoły artystycznej (co była ogromnym obciążeniem dla skromnego budżetu domu Alexandrów). Sam młodzieniec nie był jeszcze pewien kim chciałby zostać w przyszłości. Postanowił przerwać naukę i wstąpił do marynarki wojennej, nie zagrzał tam miejsca na długo – częsta absencja poskutkowała wyrzuceniem z szeregów armii amerykańskiej. Zawiedzeni rodzice nie chcieli przyjąć Johna do rodzimego domu, szlajał się po kraju, odsiedział krótki wyrok, a w końcu odnalazł się pośród muzyków sceny w Memphis w 1949 roku. Współtworzył zespół Beale Streeters, który od czasu do czasu wspierał B.B. Kinga. Z początku wyłącznie grał na pianinie, później zdecydował się na śpiew. Odnalazł jednak własną ścieżkę, która znacznie odbiegała od typowo bluesowego brzmienia. Zafascynowany popem stawiał na łagodne brzmienie głosu i chwytliwe rytmy. Coraz większe sukcesy muzyczne nie szły w parze z szczęśliwym życiem prywatnym. Ożenił się z młodziutką Lois Jean Palmer i szybko został ojcem, nowa rodzina mieszkała w domu matki i ojca Johnny’ego, on sam nie miał tam wstępu. Do nagrania My Song doszło gdy nowo powstała wytwórnia Duke Records (stworzona przez radio WDIA) zaproponowała mu zastępstwa za Bobby’ego „Blue” Blanda.

Śmierć Johnny’ego Ace’a owiana jest tajemnicą, istnieje kilka jej wersji, a najpopularniejsza mówi o niefortunnym wypadku przy grze w rosyjska ruletkę. O innych historiach możecie przeczytać w artykule Śmierć jak kromka chleba, czyli nie każdy jest Jacksonem. Na przełomie lat wielu artystów nagrywało utwory poświęcone pamięci Ace’a, m.in. Bob Dylan wraz z Joan Baez, Paul Simon czy ostatnio Dave Alvin.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: