//
Read Between The Lies
Recenzje

Apteka „Od Pacyfizmu Do Ludobójstwa”


Apteka
Od Pacyfizmu Do Ludobójstwa
Lou & Rocked Boys, 2012
01. Dnia Szóstego (do ludobójstwa od pacyfizmu)
02. Miasto Masa Maszyna
03. Nie Faworyt !!!
04. Amfetamina Haszysz Morfina
05. Aktor Traktor
06. Dwa Paczuany
07. Rajska Polana
08. Buła
09. Opowieść Medialna
10. Dnia Siódmego
11. A.H.M.( Igor Boxx remix)
12. Godzilla (Igor Boxx remix)
13. Mikstura z pudła (Igor Boxx remix)

Apteka nigdy nie należała do moich faworytów na tzw. „trójmiejskiej scenie”. Wolę humor Kur albo Dr. Hackenbusha, a muzycznie prawie wszystko – od Sławka Jaskułke po Behemoth. Przerobiłem kilkanaście razy Mendę, bo dla rozwoju muzycznego światopoglądu warto, ale projekt Kodyma nigdy nie był dla mnie więcej niż przeciętny. Przy nowym albumie muszę porzucić dotychczasową opinię – wolę stać w długiej kolejce w aptece, niż ponownie słuchać nowej Apteki.

Na start trio serwuje potężną nutę w postaci Dnia szóstego (do ludobójstwa od pacyfizmu) z świetną solówką, kolosalnym basem i nachalnie zapadającym w pamięć refrenem. To byłby rewelacyjny utwór gdyby był instrumentalny albo przynajmniej nie śpiewany przez Kodyma i nie z tak marnym tekstem. W tym i w większości utworów z Od pacyfizmu do ludobójstwa, największą wokalną inspiracją wydaje się być Franek Kimono, ale niestety w wersji „na serio” takie śpiewanie dość intensywnie uwiera.

W Miasto masa maszyna instrumenty znowu budują kompozycję, przy której nie trzeba mieć „zachodniego kompleksu”, niestety ponownie wszystko rujnuje głos oraz tekst. Słuchając wyrazistego i hipnotyzującego basu na tle na wpół szeptanej (na wpół seplenionej) miejskiej inwokacji, aż się „benzyna” w żyłach gotuje. Ktoś powinien nagrać cover (z nowym tekstem) tej ścieżki i nadać jej zasłużony genialny charakter.

Nie faworyt!!! to idealny tytuł dla piosenki numer trzy – największego gniota z wszystkich dziesięciu (nie liczę bonusowych mixów) kawałków na krążku. Proste punkowe granie nie jest w stanie wybronić pozbawionego formy wokalisty, który w Amfetamina haszysz morfina postanawia wrócić do fascynacji muzycznym wcieleniem Piotra Fronczewskiego. Gdyby przeciętną gitarę i zanudzającą sekcję rytmiczną zastąpić mocnym bitem to spokojnie kawałek ten mógłby konkurować z W aucie czy innymi pewexami.

Dawniej Kodym potrafił wpleść w tekst wulgaryzmy w bardzo finezyjny sposób, w Traktor aktor nie sili się jednak na kombinacje i po kolei rzuca sikami, kupą, nawet dupą. Nie żeby uwierało mnie przeklinanie, ale zdecydowanie lepiej brzmi kiedy czemuś służy. Tekst tych słabiutkich dwóch i pół minuty jest zdecydowanie najgorszym jaki padł z ust Jędrzeja Kodymowskiego.

Do końca albumu tekstowo jest wyłącznie marność, marność, wszystko marność. Może moje poczucie humoru odbiera zupełnie inne fale niż emitowane przez lidera Apteki, ale porównując Od pacyfizmu do ludobójstwa do produkcji z połowy lat dziewięćdziesiątych regres aż bije po uszach. Muzycznie robi się przyjemnie jeszcze tylko dwa razy: w zupełnie nieaptekowym i wzbogaconym o saksofon Opowieść medialna oraz mocnym zamknięciu albumu – Dnia siódmego.

Liczni goście, stanowiący trzon promocji medialnej płyty, nie są w stanie odwrócić uwagi od makabrycznej hybrydy „pierwszego polskiego rapera” Franka Kimono ze skacowanym Świetlikiem. Charakterystyczną cechą polskich rockowych wokalistów z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych jest niski poziom zdolności wokalnych. Kazik potrafi jednak obronić się tekstem, Muniek charyzmą, a Kodym kurczowo trzyma się opinii „legendy podziemia”. Nie dziwą mnie liczne pozytywne recenzje, inaczej nie wypada.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: