//
Read Between The Lies
Recenzje

Foxy Shazam „The Church of Rock and Roll”


Foxy Shazam
The Church of Rock and Roll
I.R.S., 2012
01. Welcome to the Church of Rock and Roll
02. I Like It
03. Holy Touch
04. Last Chance at Love
05. Forever Together
06. (It’s) Too Late Baby
07. I Wanna Be Yours
08. Wasted Feelings
09. The Temple
10. The Streets
11. Freedom

Wielu zapowiadało rychłą śmierć rocka, ale pod koniec stycznia po raz kolejny okazało się, że bestia jest nie do zabicia. Jeżeli nie możecie odżałować Queen, ale The Darkness jest dla was zbyt pastiszowe to Foxy Shazam urwie wam tę część ciała, bez której siedzenie stanie się bardzo niewygodne.

Dwuminutowe Welcome to the church of rock and roll to klarowna i w najmniejszym stopniu nieprzesadzona informacja – wkraczamy właśnie do rock’n’rollowego kościoła. Podobno „foxy shazam” to zwrot oznaczający nieziemsko fajne buty, na szczęście w tej świątyni obuwie jest dowolne. W innym wypadku stopy bolałyby jeszcze bardziej niż karki zahipnotyzowane przez pierwszy utwór z albumu. Eric Sean Nally czaruje wachlarzem wokalnych umiejętności w każdym z jedenastu kawałków, w I like it jest bardziej zadziorny i sięga po swój „najniższy głos”. Nie cierpi na tym jednak przebojowość, a po kolejnym numerze (Holy touch) trudno zrozumieć dlaczego Foxy Shazam nie wylewają się z telewizorów i radioodbiorników w bezczelnie dużych ilościach. Absolutny przebój z rewelacyjnym teledyskiem, któremu należą się czołowe miejsca na listach przebojów, nie miał jednak tyle szczęścia co – znacznie słabsze – hity The Darkness (którego lider, Justin Hawkins, jest producentem The church of rock and roll).

Last chance at love oraz Forever together to z kolei przeboje typu miłosnego z licznymi chórkami i wylewnym optymizmem. Jedyne co zmienia się w (It’s) Too late baby to optymizm na rzecz melancholii, nadal jest jednak obrzydliwie chwytliwie i uzależniająco. Żeby nie oddawać się zbytecznej tautologii napiszę uogólniając – każdy jeden utwór jest potencjalnym hiciorem.

The church of rock and roll rozprzestrzenia się w głowie szybciej niż najgroźniejsze znane człowiekowi wirusy. Nie wiem jakim cudem media nie huczą o tym albumie, ale może dzięki temu będę mógł słuchać go jeszcze przez długie miesiące bez poczucia znużenia. Obowiązkowa pozycja dla każdego fana klasycznego rockowego grania i bez wątpienia jeden z najlepszych materiałów 2012 roku.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: