//
Read Between The Lies
Recenzje

Kovlo „Hey Mom, Where’s Timbuktu?”


Kovlo
Hey Mom, Where’s Timbuktu?
On the Camper Records, 2012
01. Hebron
02.Oaxaca
03.Rovaniemi
04.Qujing

05.Blenheim
06.Angkor Wat

Odkąd post-rock stał się sztywno obramowanym gatunkiem, wiele najpopularniejszych zespołów odeszło w innym kierunku (zazwyczaj elektronicznym). Tym samym zrobiło się sporo miejsca dla równie ciekawych projektów, które do tej pory nie miały szczęścia na przebicie się do szerszego grona odbiorców. Takim zespołem jest szwajcarskie Kovlo.

Trzeci krążek Kovlo nie definiuje post-rocka na nowo, nie wprowadza do niego nowych pomysłów i nie zwiększa punktowej siły grawitacji oddziaływającej wyłącznie na szczękę. Obszar gatunku został już całkowicie rozrysowany, nie ma terra incognita, ale wciąż nie znane są drobne szczegóły – wysokości, szerokości, głębokości… Tam właśnie wybrzmiewa Hey mom, where’s Timbuktu?.

Każdy z sześciu utworów dostał tytuł po jednym z ziemskich miast. Na początek dostajemy zaproszenie w nieznane rewiry Palestyny w kawałku Hebron, monologiem z filmu Czas apokalipsy wita nas Dennis Hopper. Pierwsze kroki są bardzo spokojne, jak spacer z grupą turystów, później jednak wyznaczony szlak staje się nudny i zaczynamy odkrywać miasto/utwór na własną rękę. Wtedy napięcie rośnie, dźwięki rysują niepokojący pejzaż, którego nie spodziewaliśmy się zobaczyć. Chwila wytchnienia, oddech na otwartej przestrzeni, i monotonny rytm perkusji wciąga nas z powrotem w tajemnicze zakamarki. Napięcie rośnie wraz z charakterystycznym piskiem gitary, chcielibyśmy opuścić Hebron, ale to miejsce jeszcze ma nam do przekazania ostatnią historię – spokojną i smutną.

Każde z pozostałych miast odkrywa inne mistyczne rewiry. Najciekawsze znajdują się na siedmiominutowej trasie fińskiego Rovaniemi, o minutę dłuższej podróży przez kambodżańskie Angkor Wat i przede wszystkim intensywne niespełna cztery minuty w Qujing (Chiny). Mimo że (a może właśnie dlatego) ostatni z wymienionych utworów najmniej pasuje do post-rockowej stylistyki, najdłużej zapada w pamięć. Potężna ściana dźwięku masakruje uszy – uzależniający ból, do którego cały czas chce się wracać. Gdybym miał sporządzić listę ulubionych post-rockowych kompozycji to Qujing byłoby w ścisłej czołówce.

Na pewno Hey mom, where’s Timbuktu? minimalnie przybliży Kovlo do rozpoznawalności Explosions in the Sky czy 65daysofstatic, jednak dobry materiał to połowa sukcesu. Teraz będzie liczyć się aktywność koncertowa, mam nadzieję, że wystarczająco duża aby niedługo kapela zapełniała największe sale przynajmniej w Europie.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: