//
Read Between The Lies
Artykuły

Front Line Assembly: ćwierć wieku industrialu

Legendarny” i „kultowy” to najbardziej wyświechtane z możliwych przymiotników określających zasłużone dla rozwoju muzyki zespoły. Są to też pierwsze słowa jakie przychodzą do głów fanów EBM i industrialu gdyby zapytać ich o Front Line Assembly. Popularnością nie dorównują Combichrist czy Suicide Commando, należą do tych projektów, do których trzeba dotrzeć i odkryć. Mam nadzieję, że tym artykułem przysłużę się ku temu.

W 1970 roku, trzynastoletni Wilhelm Leeb przeprowadził się z Wiednia do, mającego niewiele ponad osiem tysięcy mieszkańców, Kitimat w południowo-zachodniej Kanadzie. Jak nie trudno się domyśleć, Bill – bo takie przybrał imię – nie narzekał na nadmiar rozrywek. Muzyka nie była jednak oczywistym i pierwszym wyborem, jeszcze w Austri uczył się gry na skrzypcach, ale pasją zapałał dopiero po przeprowadzce do Vancouver. Tutaj, po piętnastu latach po opuszczeniu rodzimego kraju, pierwszy raz trafił na scenę. Towarzyszył mu (a ku ścisłości to on był muzykiem towarzyszącym) nie byle kto, bo mające już dwa albumy na koncie Skinny Puppy. Bill nie zabiegał jednak o możliwość współpracy, w niewielkim światku wszyscy znali wszystkich i wspólne występy stały się naturalną konsekwencją wspólnego oglądania horrorów i picia piwa. Leeb nigdy oficjalnie nie stał się członkiem projektu. Występował z nim (a także wziął udział w nagraniu pięciu utworów), pod pseudonimem Wilhelm Schroeder, przez zaledwie rok.

Mniej więcej w tym samym czasie gdy Leeb przenosił się na drugą stronę Atlantyku, niemiecki emigrant i brytyjska emigrantka, mieszkający w Vancouver, doczekali się potomka – Nowella Rhysa Fulbera. Ojciec młodzieńca była zapalonym muzykiem i z dumą zapoznał chłopca z muzyką jego rodaków z Kraftwerk gdy ten miał zaledwie pięć lat. Doświadczenie to okazało się na tyle silne, że mimo wielu „żywych” instrumentów dostępnych w domu oraz bliskim relacjom z lokalnym środowiskiem punk rockowym, Rhys najmocniej zafascynował się syntezatorem (chociaż jako sześciolatek uczył się gry na perkusji). Kanadyjska scena elektroniczna nie była mocno rozbudowana, a w najbliższym otoczeniu liczył się właściwie tylko jeden projekt – Skinny Puppy.

W 1986 roku Leeb zebrał wystarczającą ilość pomysłów (których w Skinny Puppy nie mógł zrealizować) aby rozpocząć własną działalność. O ich ilości najlepiej świadczy długość pierwszego demo Front Line Assembly – przeszło dziewięćdziesiąt minut (szesnaście utworów). Oryginalnie Bill przygotował około stu kaset z tym materiałem, wydawnictwo nie zostało nigdy później wznowione. Mimo to w sieci z łatwością można odszukać aż trzy wersje Nerve war, z czego niemal niemożliwy do odszukania jest kawałek Thy glory, który zawiera linie basu z Tear garden Skinny Puppy (cEvin Key poprosił Billa o usunięcie tej ścieżki). Dwie strony kasety magnetofonowej były jednak zbyt krótkie dla pomieszczenia wszystkich pomysłów muzyka. Jeszcze w tym samym roku nagrał kolejne demo – Total terror – na którym zadebiutował szesnastoletni Rhys Fulber (słychać go w utworze Black fluid). Dwanaście nowych ścieżek także ukazało się własnym sumptem i w niskim nakładzie, jednak w 1993 roku doczekały się remasteringu i wznowienia.

Przy pierwszym długogrającym krążku FLA rola Fulbera nadal była marginalna i nic nie zapowiadało, że wkrótce stanie się jednym z dwóch filarów utrzymujących cały projekt. Na The Initial command słychać go w tylko trzech utworach, za to znaczącą rolę odegrał Michael Balch (późniejszy muzyk m.in. Ministry i Revolting Cocks), który oprócz odegrania swoich partii miał także niewielki udział przy komponowaniu oraz bardzo duży przy miksowaniu. Był wzorowym uczniem o klasycznym muzycznym wykształceniu, co stanowiło źródło większości kłótni w zespole. Dla Billa największą wartość stanowi dawanie upustu muzycznemu szaleństwu, na które Balch nie chciał sobie pozwalać przekonany o porządku jako muzycznym priorytecie (ponadto miał atut, którego brakowało Leebowi – doskonale orientował i posługiwał się muzycznym softwarem). W 1988 roku, gdy ukazał się drugi album – State of mind – konflikt był jeszcze bardzo słabo widoczny, a całość materiału powstała wyłącznie w duecie Leeb-Balch. Mimo że minęło ledwie kilka miesięcy od premiery Initial command, brzmienie Front Line Assembly znacznie się zmieniło – największy ciężar został położony na ponury klimat, a znacznie mniejszy na wcześniej dominujące agresywne rytmy (w ciągu przeszło ćwierć wieku działalności kapeli będzie się to jeszcze wielokrotnie odwracać). Dopiero po wydaniu State of mind Michael Balch stał się pełnoprawnym członkiem FLA, a duet jeszcze w tym samym roku zarejestrował dwa albumy: Corrosion i Disorder (które, wraz z kilkoma dodatkowymi utworami, później zostały wydane jako Convergence). Na tym pierwszym projekt po raz pierwszy został doprawiony dźwiękiem gitary, której partie zarejestrował Paul Garrison – muzyk zafascynowany death rockiem i jazzem, grający w mało znanych projektach Kronomorfic, Grimace czy Nightlight Jesus. Co jednak istotniejsze – miksem części nagrań zajął się Dave Ogilvie, wtedy znany głównie ze współpracy ze Skinny Puppy, ale już kilka lat później także z albumów Killing Joke, Nine Inch Nails, Marylin Manson czy swojego własnego projektu – Jakalope.

W 1989 roku Leeb doszedł do wniosku, że FLA to za mało na wszystkie jego pomysły i założył dodatkowy projekt – Delerium. Początkowo w projekcie udzielał się także Balch (razem wydali krążek Faces, forms & illusions), jednak już przy drugim albumie (Morpheus, 1989 rok) zastąpił go Rhys Fulber. Jest to najpopularniejszy z zespołów związanych z Front Line, do 2006 roku wydali trzynaście płyt, single z których podbijały listy przebojów w m.in. Belgii, Kanadzie, Irlandii, Wielkiej Brytanii czy USA. Największym hitem okazał się utwór, do którego zaśpiewała Sarah McLachlan – Silence. Szybko okazało się jednak, że także Delerium nie starcza Leebowi, założył więc Noise Unit. Na pierwszym krążku (Grinding into emptiness) wsparł go, znany z Klinik, Marc Verhaeghen. Na drugim (Response Frequency, 1990r.) dołączyli do nich Rhys Fulber oraz Luc Van Acker (Revolting Cocks), natomiast na trzecim skład został zredukowany do ówczesnych muzyków Front Line (Leeba i Fulbera) z niewielkim wsparciem Chrisa Petersona. Pozostałe trzy wydawnictwa to przede wszystkim solowa działalność Billa Leeba (najczęściej z mniejszym/większym udziałem Petersona i Jeremy’ego Inkela).

Zmasowany atak wydawniczy zaowocował dużym wzrostem popularności Front Line Assembly, co z impetem przypieczętował album z 1989 roku, powszechnie uważany za nigdy później niedoścignioną perfekcję – Gashed senses & crossfire. Stąd pochodzi pierwszy „hit” alternatywnych dyskotek i do dziś najpopularniejszy numer zespołu – Digital tension dementia. Do sukcesu krążka przyczynił się wzrost popularności industrialu jako całego gatunku, a zwłaszcza takich kapel jak KMFDM czy Ministry. Przede wszystkim projekt Jourgensena zawładnął publicznością i trudno się dziwić Balachowi gdy postanowił przyjąć propozycję jego zasilenia. Uwolniony od szorstkiej przyjaźni Leeb przyjął do projektu dawnego znajomego – Rhysa Fulbera. O odświeżonym FLA wypowiadał się w wywiadach w samych superlatywach i, jak się później okazało, nie było to czcze gadanie. Album Caustic grip to kolejna pozycja w dyskografii zespołu, która na wsze czasy wpisała się w kanon industrialnej muzyki. Teledysk do singla Iceolate został nawet zaaprobowany przez MTV (przypominam, że jesteśmy na początku lat 90., wówczas MTV było jeszcze stacją muzyczną a nie reality tv). Niedługo po premierze albumu ukazał się singiel z, nie znajdującym się na Caustic grip (choć utrzymanym w identycznym klimacie), utworem Virus. Także to nagranie cieszyło się wielkim zainteresowaniem DJów, mediów i przede wszystkim rozrastającego się grona fanów.

W 1990 roku wytwórnia Wax Trax! odpowiedziała na liczne gdybania fanów – co by było gdyby Bill pozostał w Skinny Puppy. Całkowicie sfinansowała nagranie i wydanie albumu Tenebrae vision (oraz jego dwóch singli) projektu Cyberaktif, a którego skład weszli Wilhelm Schroeder, cEvin Key i Dwayne Goettel (obydwaj ze Skinny Puppy). W dwóch utworach gościnnie wystąpił Blixa Bargeld z Einstürzende Neubauten. Ciekawscy w końcu dostali odpowiedź i okazało się, że nie powstałoby nic nadzwyczajnego. Krążek nie jest zły, ale nie wybija się ponad przeciętność i miałkość wielu industrialnych projektów. Cyberaktif nigdy nie koncertowało i nigdy więcej nic nie nagrało. Innym front line’owym spin offem w tym okresie było Intermix – projekt Leeba i Fulbera, który odwoływał się przede wszystkim do muzyki techno (albumy Intermix z 1992r. i Phaze two z 1993r.) i ambientu (Future primitives z 1995r.). Na tym jednak nie koniec, także Fulber i Peterson postanowili założyć własny projekt – Will. Zadebiutowali w 1991 roku albumem Pearl of Great Price, który miał nasuwać skojarzenia z średniowiecznym pomieszczeniem do tortur. Słychać tutaj mnóstwo poza muzycznych dźwięków, jak np. łańcuchy, krzyki, kołowrotki itp. Po dwóch wydawnictwach duet zakończył działalność.

Do 1992 roku nie było na planecie ani jednego fana industrialu i EBM, który by nie znał przynajmniej trzech wspomnianych „przebojów”. Wtedy Leeb i Fulber postanowili nie poddać się rutynie i nagrali bardziej melodyjny i wyważony album – Tactical neural implant. Wokale są tu często wspierane vocoderem, a wiele utworów zawiera sample z cudzych piosenek (np. z Cries and whispers New Order), a także z filmów (m.in. Robocop 2 i Egzorcysta 3). Jaki los czeka kapele, które u szczytu popularności zmieniają styl wie każdy – trzy osoby na koncercie i płyty zalegające w kartonach. Fani FLA okazali się jednak nieprzeciętnie fleksyjni i z zachwytem przyjęli bardziej dyskotekowe (w kontekście muzyki dark independent) oblicze projektu. Równą przychylność okazali recenzenci, a single The blade i Mindphaser stały się obowiązkowymi punktami wielu imprez. Duży sukces przykuł uwagę dużych wytwórni, w 1994 roku Leeb podpisał kontrakt z Roadrunner, którą zna każdy fan… metalu. Zwolennicy dotychczasowego brzmienia Front Line zadrżeli i tym razem postanowili nie dawać kredytu zaufania swoim ulubieńcom. Millennium nie cieszyło się powodzeniem, duża ilość gitar (autorstwa Devina Townsenda), a przede wszystkim rapowane Victim of a criminal nie potrafiły odnaleźć się w odtwarzaczach DJów. W efekcie przygoda z mainstreamową wytwórnią szybko zakończyła się, ale duet nie dawał za wygraną i kolejny album – Hard wired – również zawierał wysokie stężenie ciężkich riffów spod placów Townsenda. Tym razem fani byli jednak przychylniejsi, a zespół wyruszył w długą trasę promującą album w Stanach i Europie, zwieńczony wydawnictwem live – Live wired. W międzyczasie Leeb i Fulber założyli kolejny poboczny projekt – Synæsthesia. Tym razem postanowili dać upust czysto ambientowym inspiracją, każdy z czterech albumów zawiera wyciszoną i nastrojową muzykę.

W 1997 roku Fulber postanowił poświęcić się głównie pracy producenckiej, do czego zachęcił go przede wszystkim sukces współpracy z Fear Factory (z którymi FLA po raz pierwszy nawiązało współpracę realizując pięć remiksów na EPkę Fear is the mindkiller z 1993 roku). W ksiązeczce albumu Obsolete, Fulber podpisany był jako równy statusem z pozostałymi muzykami „fabryki strachu”. Współpraca trwała do 2004 roku, wówczas skład zespołu przeszedł wiele nagłych zmian (jedni wyrzucali drugich). Od 2009 roku do dnia dzisiejszego Fulber ponownie, w mniejszym lub większym stopni, współtworzy brzmienie kapeli. Poza pracą producencką muzyk porwał się na solowy projekt – Conjure One. W 2002 roku wydał debiutancki album, do którego udało mu się zwerbować wielu gości. Najistotniejszą (bo niosącą za sobą największy sukces) kolaboracją była ta z Sinéad O’Connor, która zaśpiewała w utworze Tears from the moon. Kawałek wspiął się na trzecie miejsce Hot Dance Club Songs (dla porównania dodam, że to lista zdominowana przez m.in. Rihannę czy Lady Gagę), znalazł się na ścieżce dźwiękowej do serialu Czarodziejki (ang. Charmed), a jego remiks trafił na soundtrack drugiej części Tomb Raider. Kolejne dwa krążki Conjure One nie osiągnęły komercyjnego sukcesu, ale są wysoko cenione przez recenzentów muzykie elektronicznej, a także world music.

Zastępca Rhysa znalazł się szybko, stał się nim muzyk wspierający występy na żywo FLA (a także członek innych projektów Leeba/Fulbera – Delerium, Equinox czy Will) – Chris Peterson. Nowa postać rzuciła nowym spojrzeniem na muzykę projektu i ponownie dokonał się zwrot w zupełnie inna stylistykę. Metalowe brzmienie zostało wypędzone, a na jego miejsce wpasowano potężne bity kojarzące się z breakbeatem czy techno. Mimo wyraźnego nastawienia na powrót do dyskotek, album FLAvour of the Weak nie spotkał się z oczekiwaną euforią, a raczej średnimi ocenami recenzentów i obojętnością fanów. Tym razem Bill nie poszedł w zaparte i na albumie Implode z 1999 roku dokonał kolejnych zmian brzmieniowych. W kontekście tego krążka idealne jest inne znoszone powiedzenie (inne od „kultowy/legendarny”) – „powrót do korzeni”. Leeb postawił na głównie czysty wokal i zadziorną, ale nie opanowaną przez masywny bas, elektronikę z delikatnymi gitarowymi smaczkami (tym razem wiosłuje Jed Simon – drugi gitarzysta Strapping Young Lad). W tym samym roku FLA nagrało także połowę ścieżki dźwiękowej do gry Quake III. W 2001 roku Leeb i Paterson wyprodukowali jeszcze jeden album (Epitaph), ale mimo dobrych recenzji nie osiągnęli komercyjnego sukcesu. W tym czasie popularność industrialu przygasła, a media po dziś dzień nie zainteresowały się nim na nowo. Warto odnotować, że w 1997 i 1998 roku Leeb i Peterson porwali się na poboczne projekty. Najpierw założyli techno-industrialowy Pro>Tech, który wydał tylko jeden materiał – Orbiting cathedrals. Następnie, mocno drum’n’bassowo zabarwiony, Equinox, majacy na koncie także jeden album – Holon.

Na przełomie 2002 i 2003 roku pojawiły się liczne plotki o zakończeniu działalności Front Line Assembly. Ostatecznie okazało się, że pracę w zespole zakończył jedynie Paterson, a na jego miejsce powrócił Rhys Fulber. Singiel Maniacal zapowiadał stosunkowo spokojny nowy album i faktycznie Civilization nadaje się bardziej na ciemne jesienne wieczory niż klubowe podrygi. Oprócz Billa i Rhysa w nagraniach wzięło udział kilku gości: sesyjny klawiszowiec Jamie Muhoberac (którego słychać na tak skrajnie różnych albumach jak eponimiczny Avenged Sevenfold, Tubular bells II Mike’a Oldfielda, a nawet Never gone Backstreet Boys), wokalistka i basistka Leah Randi (nagrywa z m.in. Paradise Lost i L’Âme Immortelle) oraz gitarzyści Sean Ashby (znany głównie ze współpracy z Sarahą McLachlan) i Christian Olde Wolbers (Fear Factory). Mimo że część fanów zarzucała duetowi zbyt duże zbliżenie brzmienia FLA do Delerium, płyt zdobył dobre recenzje.

Przed nagraniem kolejnego albumu (Artificial soldier z 2006 roku) skład projektu po raz pierwszy poszerzył się do aż czterech osób – powrócił Peterson, a także dołączył Jeremy Inkel. Również na tym krążku nie zabrakło gości, są: Adrian White (Dismantled, dawniej Stapping Young Lad), Jared Slingerland (Left Spine Down), Jean-Luc de Meyer (Front 242) i Eskil Simonsson (Covenant). Tym razem kapela postawiła na głośność i agresję, fanom dyskotekowego oblicza Front Line na pewno zabraknie melodyjności nowych ścieżek, ale zwolennicy EBM i industrialu nie mogli wymarzyć sobie lepszego wydawnictwa. Rok później grupa wydała album z trzema nowymi ścieżkami oraz dziewięcioma remiksami (autorstwa m.in. Sebastiana Komora, Combichrist czy Covenant).

Na liście twórców następnego krążka – Improvised electronic device – ponownie zabrakło Fulbera, ale czteroosobowy skład został utrzymany przez aneksję Jareda Slingerlanda. Stała obecność gitarzysty dodała pikantności FLA, które aktualnie ponownie łączy elementy industrialu z metalem (w singlowym Angriff brzmią niemal jak Rammstein). Tym razem pojawił się tylko jeden gość, ale nieprzeciętnie wybitny – Al Jourgensen z Ministry. Obecnie zespół pracuje nad… stroną internetową, bo mimo że industrial kojarzy się z komputerami i nowoczesnością to nie koniecznie ma to przełożenie na świat pozamuzyczny.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

3 thoughts on “Front Line Assembly: ćwierć wieku industrialu

  1. Victim of a criminal.

    Posted by tomaszek | 2012/11/20, 4.26 PM
  2. ale ogólnie git, zwięźle i na temat.

    Posted by tomaszek | 2012/11/20, 4.42 PM

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: