//
Read Between The Lies
Recenzje

A Place To Bury Strangers „Onwards To The Wall”


A Place To Bury Strangers
Onwards To The Wall
Dead Oceans, 2012
01.I Lost You
02.So Far Away
03.Onwards To The Wall
04.It’ll Be Alright
05.Drill It Up

„Zwykle podkręcamy głośność żeby wychwycić każde cyfrowe potknięcie i syki, które mogą zaszkodzić ostatecznej wersji. Tym razem musieliśmy jednak – ze wstydem przyznając – ograniczyć głośność do połowy” – Dead Oceans doskonale zdaje sobie sprawę co właśnie trafiło do ich katalogu, a każdy kto zna A Place To Bury Strangers wie, że im bardziej hałasują tym trudniej wypędzić ich z odtwarzacza.

14 lutego minie dokładnie rok odkąd Oliver Ackermann ogłosił rozpoczęcie prac nad trzecim długogrającym krążkiem A Place To Bury Strangers. Póki co musimy jednak zadowolić się kolejną (już ósmą) EPką. Może „najgłośniejszy nowojorski zespół” nie potrafi zebrać się i w końcu uradować fanów większą ilością nagrań, a może przyjęli strategię szeroko praktykowaną w Japonii – maksimum małych wydawnictw i sporadyczne duże. Tak czy inaczej, na szczęście kapela nie próbuje zarobić miałkim wydawnictwem, a serwuje pięć perfekcyjnie hałaśliwych kawałków.

W pierwszych sekundach I lost You można by odnieść wrażenie, że to nowe nagranie Queens of the Stone Age, ale kiedy potężnemu basowi zaczyna towarzyszyć pisk gitary, a później jeszcze bardziej charakterystyczna i trudna do zdefiniowania chmura przesterowanych pisków, kosmiczna muzyka ląduje na powierzchni trąbki Eustachiusza. Jest bez porównania lepiej niż na poprzednim, niebezpiecznie mocno inspirowanym indie rockiem, wydawnictwie I lived my life to stand in the shadow of Your heart. Może więc lepiej, że trio każe czekać fanom, a w międzyczasie szlifowana materia zaczyna błyszczeć.

To rzadkość, ale wytwórnia nie kłamie reklamując Onwards to the wall jako najgłośniejsze wydawnictwo w swoim zbiorze. Nawet wolne momenty So far away są znacznie bardziej wypukłe niż wcześniejsze nagrania A Place To Bury Strangers, wyraźnie słychać, że nie oszczędzali się w studiu, zwłaszcza już po nagraniu ścieżek. Drugi kawałek z EPki nie przejawia dużej shoegaze’owej aktywności, za to kojarzy się z goth rockowymi ojcami założycielami – The Sisters of Mercy, a zwłaszcza Bauhaus.

Tytułowy kawałek zaczyna się kilkoma surowymi sekundami automatycznie zarysowującymi dwa słowa – Joy Division. Trochę dużo produkuję porównań, a ocenianie przez zestawianie nie jest najlepszym sposobem, ale jak bogowie mi nie mili – ten utwór jest nawiedzony przez zbłąkana duszę Curtisa. It’ll be alright nie dość, że jest głośne, to jeszcze pędzie na złamanie karku iście punkowym rytmem. Oczywiście Oliver nie pokusił się o wydarcie gardła, ale jego melancholijny wokal doskonale komponuje się z agresywna perkusją, prostym i bulgoczącym basem (tu muszę zaznaczyć, że cała gitara basowa na całej EPce brzmi powalająco, to jedno z moich ulubionych brzmień, jakie kiedykolwiek ktokolwiek osiągnął) oraz gitarą udającą konanie nieznanych człowiekowi kolosalnych wybryków ewolucji (obstawiałbym podmorskie potwory).

Ostatnie Drill it up to stosunkowo najmniej wciągający utwór, ale i tak cała piątka zasługuje na maksymalną ocenę. Szkoda, że kapela nie pokusiła się o drugie tyle i nowy długogrający krążek, ale jeżeli dwa razy w roku będą wydawać materiał na takim poziomie to jestem gotów odżałować pełen album.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: