//
Read Between The Lies
Recenzje

Alcest „Les Voyages De L’Âme”


Alcest
Les Voyages De L’Âme
Prophecy Productions, 2012
01. Autre Temps
02. La Ou Naissent Les Couleurs Nouvelles
03. Les Voyages De L’Âme
04. Nous Sommes L’Emeraude
05. Beings Of Light
06. Faiseurs De Mondes
07. Havens
08. Summer’s Glory

Przeważnie każda nowa dla mnie kapela musi „wkupić” się testem wielokrotnego odtworzenia. Jeżeli za dziesiątym razem nadal jest ok, może to oznaczać, że polubimy się na dłużej. Jest jednak garstka projektów, w których zakochałem się od pierwszego wejrzenia, np. Black Sabbath, Suicide Commando czy Coaltar of the Deepers. Alcest zalicza się do tych drugich, album Écailles de lune z 2010 roku, zawładnął mną na długie tygodnie. Na szczęście na nowym materiale nie zawiodłem się.

Przed Neige zarysowało się wielkie wyzwanie – świeżość jego projektu przyciągnęła wielu fanów, w tym także tych, którzy niewiele mieli wcześniej wspólnego z metalem, ale po dwunastu latach bardzo spójnej działalności trudno nadal zaskakiwać. Francuski kompozytor podjął jedyną słuszną decyzję – absolutny brak abstrahowania. Osiem nowych numerów Alcest mogłoby spokojnie przedłużyć wydawnictwo sprzed dwóch lat, brzmienie duetu nie zmieniło się w najmniejszym stopniu. To może być zarzut o odtwórczość, ale jeżeli klimat wcześniejszych nagrań był dla was (tak jak dla mnie) perfekcyjnie hipnotyzujący to na Les voyages de l’Âme nie zawiedziecie się.

Autre temps pojawiło się jako singiel jeszcze w 2011 roku. To zdecydowanie najdelikatniejszy kawałek z całego krążka, gdyby obedrzeć go z surowej gitary i pędzącej perkusji to spokojnie mógłby na dowolny album np. The Raveonettes. Là où naissent les couleurs nouvelles zaczyna się mocnym rockowym riffem, gdyby nie głos Neige można by wręcz odnieść wrażenie, że to zaginiony numer Anathemy z okresu transformacji brzmieniowej. Tak jest jednak mniej więcej do czwartej minuty, później w końcu może odetchnąć ekstremalna część słuchaczy – Winterhalter nie zapomniał jak powinna brzmieć black metalowa sieczka. Trwa to jednak tylko chwilę i w każdym kolejnym utworze taka właśnie jest rola siarczystego shoegaze’u – tło.

Tytułowy utwór to mój faworyt, najwyżej punktujący ze względu na największą dawkę eklektyczności – jest black metal, shoegaze i przede wszystkim post-rock. Dodatkowo całość obrana w wyjątkowo przychylną dla pamięci melodię, która lubi zagnieździć się w głowie na dłużej. W Nous sommes l’emeraude waga gatunkowa ustawia się w konfiguracji otwierającej album (może z lekkim przechyleniem na ścianę dźwięku), za to Beings of light przenosi w skrajnie blackowe rewiry. Pastwiłem się nad Liturgy już kilkakrotnie, więc tylko krótko ponowię – mają się od kogo uczyć. Klimat zagęszcza się w kolejnym Faiseurs de mondes, gdzie już nawet chórki i schowany głęboko za instrumentami głos Neige nie przypominają o poza metalowych inspiracjach. W połowie tego blisko ośmiominutowego kawałka trop się jednak urywa, tempo i dźwięki stają się ledwie wyczuwalne, a werwy nabierają już w charakterystycznej dla Alcest post-black metalowej (czy jak to kto chce nazwać) formie.

Havens to jeden z tych utworów, które balansują na granicy muzyki i ciszy, melancholijnie wprowadza do zakończenia albumu – Summer’s glory. Jest to jedna z najbardziej optymistycznych piosenek w dorobku Neige, zupełnie pozbawiona metalowych naleciałości, za to obfita w rozgrzewające nuty w stylu np. Immanu El.

Les voyages de l’Âme gra na emocjach od pierwszego spojrzenia na piękną okładkę po ostatnią z pięćdziesięciu minut. Możliwe, że będziecie w stanie się oprzeć, to album przede wszystkim dla fanów Alcest (np. dla mnie) albo dla tych, którzy z zespołem nie mieli wcześniej do czynienia. Cała reszta na pewno uzna go za solidny, ale nie porywający. Daję ultrasubiektywną maksymalną ocenę.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: