//
Read Between The Lies
Recenzje

Black Pyramid „II”


Black Pyramid
II
Meteor City, 2012
01. Endless Agony
02. Mercy’s Bane
03. Night Queen
04. Dreams of the Dead
05. Tanelorn
06. Sons of Chaos
07. Empty Handed Insurrection
08. The Hidden Kingdom
09. Into the Dawn

Pierwsze Black Pyramid było niemal euforią, zeszłoroczny Stormbringer bardzo solidną rutyną (trafił nawet do moich najbardziej magnetycznych albumów 2011 roku), II jest niestety następnym typowym objawem używek – próbą dogonienia wcześniejszych stanów.

Narkotyk słabnie w miarę używania, ale także gdy zmieni się jego skład. W wypadku „czarnej piramidy” najbardziej zniechęca to drugie. Andy Beresky poległ w starciu z częstą dolegliwością rockmanów – nawróceniem. Z niewiadomych przyczyn większość wyznań nakazuje rozstanie z dotychczasową twórczością i rozpoczęcie nowej drogi ku … (wstawić imię boga/bóstwa). Nowym gardłowym został Darryl Shepard z mało znanego Hackman. Niestety w ten sposób zespół mocno oddalił się od stonerowego klimatu lat 70., na rzecz heavy metalu z sabbathowymi naleciałościami.

Muszę jednak oddać kapeli sprawiedliwość i schować zawód do kieszeni. Nie jest to materiał jakiego oczekiwałbym od Black Pyramid, ale mimo wszystko słucha się nieźle. Endless agony otwiera album pędzącym na złamanie karku hard rockowym riffem, nie jest to numer przeznaczony do czynności, od której stoner wziął swoją nazwę, ale fani Deep Purple z okrasu Fireball będą zadowoleni. Już przy kolejnym – Mercy’s Bane – okazuje się, że spowolnione tempo, atut z poprzednich krążków tria, powiewa nudą i wtórnością. Przy refrenie z pewnością prędzej walczylibyście ze smokiem o splendor i rękę księżniczki, niż przechylali butelkę whiskey. W Night queen stukot kopyt to nadal biały rumak, a nie szatański taniec, ale Darryl już coraz bardziej oddala się od Iana Gilliana na rzecz Bena Warda. Instrumentalne fragmenty ciągną się jednak w nieskończoność i palec sam ciągnie do przerzucenia ścieżki.

Z takim nastawieniem odsłuchanie ponad dwunastominutowego Dreams of the dead stało się wyzwaniem, ale dałem radę i byłoby nieźle gdyby nie usypiająca druga połowa kawałka z fatalną solówką gitarową. Co się stało? Przecież Clay i Eric byli naprawdę solidnymi muzykami… Nie chcę obarczać Darryla odpowiedzialnością za średni krążek, ale zarówno jego wokal, jak i gitara, sporo odebrały z jakości Black Pyramid. Tanelorn traktuję jak przerywnik, którego równie dobrze mogłoby nie być. W Sons of chaos w końcu doczekałem się – ciężko, ślamazarnie i przytłaczająco, a głos Sheparda w końcu wchodzi bez przekonywania samego siebie, że chyba jest nieźle. Więcej tutaj Kylesy niż Ronniego Jamesa Dio i jest to zdecydowania odpowiedniejsza stylistyka dla „czarnej piramidy”. Pełen entuzjazmu podszedłem do Empty handed insurrection, ale mniej więcej w połowie znowu zacząłem się nudzić. Instrumentalne partie na II są niemal nie do zniesienia… W The hidden kingdom wracają rycerze, a moja determinacja do wysłuchania jeszcze ostatniego – ponad piętnastominutowego – Into the dawn jest już bardzo mocno zachwiana. Do tego numeru trudno byłoby nawet walczyć ze smokiem, myślę że wystarczyłoby mu puścić ten drapak, a sam uciekłby raz na zawsze. Kiedy tempo spada do tak niskich obrotów, że można by odnieść wrażenie jakoby ścieżka za chwilę miała zacząć się cofać, bębny przyspieszają, a piszcząca gitara wzywa na odsiecz. To niestety ostatni zryw konającego albumu, z ostatnim dźwiękiem można odetchnąć z ulgą i wrzucić Stormbringer dla równowagi.

Nikt nie oczekuje od Black Pyramid innowacyjności, zawsze poruszali się w obrębie doskonale znanych ścieżek. Jednak na II wyraźnie błądzą bez obranego celu podróży. Nie jest to zły materiał, ale najwyżej solidny średniak do kilku razowego odsłuchu. Jestem pewien, że za miesiąc nie będę pamiętał ani jednego fragmentu z tego krążka.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: