//
Read Between The Lies
Wywiady

Wywiad: Jerome Reuter (Rome)

Dwie i pół godziny perfekcyjnego materiału wydane jednego dnia to rzadkość, może nawet precedens ustanowiony przez Rome. O Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit, a także marcowym koncercie w Warszawie i Rihannie rozmawiałem z Jeromem Reuterem:

W jednym z wywiadów stwierdziłeś, że Patrick Damiani (twój producent) jest także członkiem Rome. Występujecie razem na scenie czy wolisz zajmować się całością występu samodzielnie?

Właściwie Patrick nie jest już częścią Rome. Przez pewien czas uważałem go za element projektu, ponieważ nie tylko był moim inżynierem dźwięku i współproducentem, ale także występowaliśmy razem przez sezon czy dwa. Wszystko się zmieniło kiedy wyprowadziłem się z Niemiec. Patrick został tam ponieważ był zajęty pracą jego własnego studia nagraniowego. Z kolei Nikos, który także należał do Rome przez krótki czasu, musiał opuścić Niemcy i wracać do Grecji. W tej chwili wszyscy mieszkamy w innych krajach, ale wiem też, że nie dzieliliśmy wspólnej wizji artystycznego spełnienia Rome. Naturalnym krokiem było dla mnie poszukiwanie nowej załogi.

Trudno jest dać dobry koncert będąc w pojedynkę na scenie?

Nie pracowałem w ten sposób od 2007 roku, od tamtego czasu zawsze dodaję muzyków do składu. Przez pewien czas występował także Thomas (Die Weisse Rose) i kilka innych osób. Wszystko się jednak zmienia, każdy ma różne okazje i własne sprawy, o które musi zadbać, to normalne. Mam nadzieję, że obecny skład będzie ostateczny, wszyscy świetnie się bawimy na wspólnych trasach koncertowych.

Rome został stworzony jako studyjny projekt czy od razu wiedziałeś, że będą za tym szły występu na żywo?

Na początku Rome było tylko moim małym studyjnym projektem. Nigdy nie planowałem, że rozrośnie się do czegoś tak dużego. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że to możliwe. Po wydaniu albumu czy dwóch poprzez CMI nagle pojawiło się wiele ofert koncertowych… byłem tym bardzo zaskoczony. W tamtym momencie zaczęła się cała podróż, a od tego czasu projekt bardzo się zmienił, zarówno w studiu, jak i na scenie.

Jak będzie wyglądał skład Rome na koncercie w Polsce?

Wystąpi mój obecnie stały zespół: Eric Emmel na kontrabasie, Tom Luciani na klawiszach i e-basie oraz Patrick Kleinbauer na perkusji i bębnach. Do tego Cris i Gavin pracujący za sceną.

Kilka razy twoje występy w Polsce były odwoływane. Dlaczego i czy marcowy występ jest pewny?

Pierwszy koncert sam odwołałem. Nie miało to związku z samą Polską, odwołałem całą europejską trasę. Kolejny koncert był zaplanowany we współpracy z tym samym promotorem, wszystko zdawało się być w porządku do kilku tygodni przed występem. Nikt nie odpowiadał na nasze wiadomości, loty nie były zabookowane itp. Z tego co wiem nie zaczęli nawet promocji wydarzenia. Musieliśmy odwołać występ z powodu braku informacji i potwierdzenia czegokolwiek. Szczerze mówiąc nie wiem co się wydarzyło. Teraz pracujemy z nowym promotorem i wygląda na to, że wszystko wypali. Trzymajcie kciuki.

Zagrasz głównie nowe kawałki? Nie wyobrażam sobie 150 minut Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit w setliście.

Zagramy różne utwory z ostatnich sześciu lat. Trochę nowości i trochę starych kawałków.

Większość muzyków nie lubi przypisywania tagów do ich twórczości. W twoim wypadku najsilniejszym jest neofolk. Znaczy to cokolwiek dla Ciebie?

Ja też nie lubię tagów. Nie oddają sprawiedliwości ludziom, którzy naprawdę się starają i tworzą coś wyjątkowego. Nie obchodzą mnie granice gatunkowe, uważam że muzyka (albo w ogóle sztuka) jest albo dobra albo zła. Przypisywanie jej dziwnych nazw nie czyni jej lepszej albo gorszej. Nie robi mi też różnicy w jakim stylu obracają się kapele, z którymi dzielimy scenę, dopóki dogadujemy się na backstage’u (śmiech).

Z powodu ponurego brzmienia projektów określanych jako neofolkowe, znalazły one nową publiczność wśród fanów muzyki dark independent. Na przyszłorocznym festiwalu Castle Party będą występować zarówno Combichrist i Hocico oraz Spiritual Front i Ordo Rosarius Equilibrio. Jakiego rodzaju publiczność gromadzą twoje występy?

Jest jedna wielka scena na małym świecie. My także występowaliśmy z Hocico, wydaje mi się, że to było w Stanach kilka lat temu. Na dużych festiwalach wszystko jest dozwolone.
Publiczność Rome jest bardzo zróżnicowana i zależy także od kraju. Niemiecka scena jest dość „stara” i w pewien sposób ustabilizowana. Z łatwością można trafić na ludzi, którzy chodzili na podobne koncerty także w latach 80., co jest świetne bo pozwala wymieszać się pokoleniom. We wschodniej Europie publiczność jest dużo młodsza. To też bardzo lubię, bo młodzi zawsze są głodni. Na nasze koncerty przychodzą ludzi związani z wszystkimi rodzajami muzyki – punkiem, metalem, folkiem… Podoba mi się, że nie mamy „typowych” słuchaczy pokazujących się na koncertach. Oczywiście jest kilku hardcore’owych fanów, którzy jeżdżą na koncerty w całej Europie. Wygląda na to, że podróżują równolegle z nami, co jest niesamowite! Nigdy tak naprawdę nie wiemy jakiej spodziewać się publiczności kiedy występujemy w jakimś kraju po raz pierwszy. Dlatego nie możemy się doczekać występu w Polsce.

Słuchasz muzyki określanej jako dark independent (EBM i inne rodzaje ponurej elektroniki)?

Jasne, słucham każdego rodzaju muzyki.

Kiedy zobaczyłem, że planujesz wydać aż trzy albumy za jednym razem spodziewałem się przemęczenia takim materiałem. Przesłuchałem jednak całość za jednym razem i nawet na chwilę się nie nudziłem. Jednak Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit nie jest materiałem, który mógłby słuchać każdy w trakcie mycia naczyń czy odkurzania, pochłania 100% koncentracji. Nie obawiałeś się wydania blisko 152 minut nowych utworów, podczas gdy większość dzisiejszych produkcji trwa do 45 minut?

Tak, w pewnym sensie ten materiał występuje przeciwko temu jak zachowują się ludzie w dzisiejszych czasach, wiem o tym. Jest to także finansowe samobójstwo. Ale do diabła z tym, nigdy nie interesowało mnie co robią inni ludzie (śmiech). Oczywiście obawiałem się wydania tak dużej ilości utworów. Sam kiedy słyszę, że jakiś zespół wydaje trzy albumy za jednym razem to spodziewam się dużej ilości słabego materiału. Zrobiłem to wyłącznie dlatego, że miałem poczucie nagrania trzech indywidualnych i mocnych albumów. W innym wypadku nie zrobiłbym tego. Uważam, że trzy nowe krążki z łatwością mogą konkurować ze starymi. Oczywiście nie każdy się z tym zgodzi, ale z drugiej strony też nie każdy lubi stare nagrania.

Jako Polak byłem mocno zelektryzowany słysząc kawałek Mały biały domek na początku Red years -black years. Możesz opowiedzieć więcej o tym utworze? Skąd wziąłeś ten sampel?

Nie chcę zdradzać gdzie to znalazłem, nie lubię też przeprowadzać sekcji mojej pracy. Nie chciałbym zepsuć czyjejś odmiennej wizji.

Znalazłeś więcej materiały w języku polskim, który chciałbyś użyć w przyszłości?

Być może. Zawsze trafiam na mnóstwo materiału na drodze, która w pewnym momencie może zakończyć się nowym albumem. Właściwie to ciężko opisać ten proces.

Twoje teksty zdają się być zakorzenione w europejskiej kulturze i historii. Czy to faktycznie twoja główna inspiracja?

Uważam siebie za Europejczyka, więc w naturalny sposób to co robię może brzmieć w ten sposób. Jeżeli będziesz pisał utwory w tak intymny sposób w jaki próbuję to robić, nie będziesz mógł ukryć swojego prywatnego świata przed publicznością. To wybór, którego trzeba dokonać.

Czy w związku z tym macie odzew od fanów z innych kontynentów?

Jasne, było nawet kilka osób z Ameryki Południowej, które przyleciały na kilka koncertów w Europie. To było dla nas bardzo zaskakujące. Mamy też sporo fanów w Stanach, gdzie wybieramy się na kilkutygodniową trasę w lato.

Przygotowania do czegoś tak dużego jak Die Æsthetik der Herrschaftsfreiheit muszą zabierać dużo czasu. Często gościłeś w bibliotekach? Ile czasu zajęło Ci przygotowanie tylko tekstowej strony albumu? Wygląda to bardziej na studiowanie niż poezję.

Regularnie pojawiam się w kilku bibliotekach. Jest też kilka historycznych instytutów, które mają świetne archiwa do wglądu. Ukształtowanie się tekstów zajmuje dużo czasu. Niektóre piszę na miejscu, inne potrzebują dojrzeć. Sporo czasu zajmuje mi poznania na własny sposób sedna tematu, dopiero wtedy mogę napisać coś co oddaję sprawiedliwość historii, które chcę opowiedzieć. Nie chciałbym jednak żeby było to postrzegane jako nauka, staram się tworzyć w bardziej poetycki sposób. Nie chcę nikogo uczyć historii, w końcu to tylko piosenki.

Jako, że jesteś fanem Nicka Cave’a, a w waszej muzyce słychać pewne podobieństwa, czy przyjąłbyś propozycję nagrania piosenki z gwiazdą muzyki pop (tak jak Nick z Kylie Minogue). Jaki byłby wówczas twój typ? Madonna, Rihanna, Katy Perry, a może jeszcze ktoś inny?

Cave to jeden z wielu artystów, których lubię, ale nie nagrałbym takiego duetu, tak mi się wydaje… Chociaż właściwie to nigdy nie wiadomo (śmiech). Jeżeli miałoby to artystyczny sens, a dziewczyna byłaby niesłychanie gorąca, czemu nie (śmiech). Jednak naprawdę wątpię aby coś takiego się stało. Madonna, Rihanna… szczerze mówiąc to nie lubię tego typu muzyki.

Po wydaniu tak obszernego materiału planujesz dłuższą przerwę czy już pracujesz nad nowym ścieżkami?

Pracuję już nad nowym utworami, ale nie wiem kiedy cokolwiek wydam.

Muzyka to twoja praca czy hobby?

Nie mam regularnej pracy, zajmuję się wyłącznie muzyką.

Sporo podróżujesz po Europie, jest jakieś miejsce, w którym chciałbyś osiąść na starość?

Dopiero co wróciłem do Luksemburgu po dziesięciu latach życia za granicą. Mieszkałem w wielu krajach, a przez Rome sporo podróżowałem. Nie wiem jednak gdzie będę choćby za dwa lata, więc nie myślę nawet o starości… czas pokaże. Kiedyś kochałem Anglię, ale po spędzeniu tam dłuższego czasu myślę inaczej (śmiech). Mieszkałem przez wiele lat w Niemczech, ale nie wprowadziłbym się z powrotem. Rok spędziłem w Belgii przygotowując ostatnie nagrania, to też wystarczy na jakiś czas… Sam nie wiem… Gdziekolwiek droga mnie poniesie będzie dobrze. Kiedy będę stary pewnie nie będę mieszkał w Europie.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

2 thoughts on “Wywiad: Jerome Reuter (Rome)

  1. Ziomek, a nie wpadłeś na pomysł, żeby wpisać „mały biały domek” w googlach? :) Mieczysław Fogg. ;]

    Posted by kocern | 2013/12/05, 12.05 AM

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: