//
Read Between The Lies
Recenzje

Kayo Dot „Gamma Knife”


Kayo Dot
Gamma Knife
wydanie własne, 2012
01. Lethe
02. Rite of Goetic Evocation
03. Mirror Water, Lightning Night
04. Ocellated God
05. Gamma Knife

Fizycznie Gamma knife ukaże się dopiero w kwietniu, ale już teraz całość można odsłuchać na profilu bandcamp kapeli (albo ściągnąć za minimum pięć dolarów). Najwyraźniej fanów Kayo Dot przybywa, bo materiał od kilku tygodni znajduje się w ścisłej czołówce najlepiej sprzedających się pozycji portalu. Nic dziwnego, od razu napiszę – to najlepsze pięć utworów w historii projektu Toby’ego Drivera.

Każdy album bostońskiego projektu jest podróżą w jeden z unikalnych muzycznych rejonów: Choirs of the eye jest najbardziej eklektyczny, ale wyraźnie dominują w nim metalowe wpływy; w Dowsing anemone with copper tongue górują naleciałości jazzowe; ostatnie (jednoutworowe) Stained glass to niemal całkowite odrzucenie tradycyjnej formy uprawiania muzyki. Każda z tych podróży jest przejażdżką samochodem, podczas której wyraźnie można się przyjrzeć mijanemu otoczeniu. Z kolei Gamma knife to podniebna włóczęga ponad wszystkimi, widzianymi wcześniej z innej perspektywy, krainami. Każdy z wcześniejszych składników nadal jest widoczny, ale tym razem jako całość obszernego krajobrazu.

Na start (Lethe) Driver, wspierany skrzypcami Mii Matsumiyi i melotronem Tima Byrnesa, brzmi jak smutniejsza wersja Owena Palletta. Pod koniec utworu dochodzi chór zmieniając nastrój na mocno sakralny. Niemrawo budzą się pozostałe instrumenty, a całość daje efekt powolnego rozkwitania rośliny znanej jako Kayo Dot. W tym momencie mogłoby się wydawać, że kapela podąża obraną wcześniej trasą łagodzenia brzmienia, ale od pierwszej sekundy Rite of goetic evocation staje się jasne, że tamta ścieżka już się skończyła. Wszelkie schematy zespołowego grania od tego momentu przestają obowiązywać, panuje totalna dekonstrukcja spójności, anarchia i pozorna samowolka. Jest tylko jedno muzyczne skojarzenie, które przychodzi mi na myśl – krautrock. Gdyby Driver tworzył w latach 70. w Niemczech to zostałby zamknięty w tej szufladzie. Jednak ten, maksymalnie sztuczny, gatunek ściśle wiąże się z posiadanym obywatelstwem (chociaż są wyjątki jak np. Damo Suzuki) i nie może dotyczyć kapeli amerykańskiej. Samo Kayo Dot używa takich tagów jak „avant goth” czy „experimental black metal”, które z jednej strony trafnie opisują zawartość Gamma knife, a z drugiej nic nie znaczą.

Najsilniejsza zachęta dla fanów „starego” Kayo (i jednocześnie zniechęcenie dla lubujących się w Stained glass) to powrót metalowego brzmienia i to nie epizodycznie, ale permanentnie. Esencją jazzowo-metalowo-indie-postwszystko koktajlu jest Mirror water, lightning night, którego zanucenie graniczy z cudem. Przez krótką złudną chwilę wydawało mi się, że Ocellated god będzie łatwiejszym i rytmicznym kawałkiem, ale wrażenie okazało się wyłącznie kolejnym zaplanowanym sposobem na igranie ze słuchaczem, któremu następnie serwowane jest zejście do black metalowego podziemia (w którym z niewiadomych przyczyn znalazły się także saksofony). Po raz kolejny przywołam moje „ulubione” Liturgy, Hunt-Hendrix mógłby dużo nauczyć się od bostońskich kolegów (i koleżanki), ale pewnie jest zajęty kolejnymi czterdziestoma stronami swoich pseudofilozoficznych wywodów.

Klasyczne podejście do muzyki (czy wręcz muzyczne podejście do muzyki) powraca na zakończenie (Gamma knife). Gitara i pianino nie odpuszczają połamanych rytmów, ale są mocno schowane za wokalami. Driver zdaje się rozluźniać słuchaczy po ekstremalnej podróży przez niespokojne krainy dźwięków. Po tak dużej dawce kakofonii, której pewnie wiele osób nie nazwałoby nawet muzyką, wyciszający utwór doskonale pozwala rozstać się z nowym albumem Kayo Dot. Jednak tylko na moment, bo jeżeli tego typu muzyka jest wam bliska to jestem pewien, że za chwilę zaczniecie podróż od początku.

01. Lethe
02. Rite of Goetic Evocation
03. Mirror Water, Lightning Night
04. Ocellated God
05. Gamma Knife

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: