//
Read Between The Lies
Recenzje

Guided By Voices „Let’s Go Eat The Factory”


Guided By Voices
Let’s Go Eat The Factory
Guided by Voices Inc./Fire Records, 2012
01. Laundry and Lasers
02. The Head
03. Doughnut for a Snowman
04. Spiderfighter
05. Hang Mr. Kite
06. God Loves Us
07. The Unsinkable Fats Domino
08. Who Invented the Sun
09. The Big Hat and Toy Show
10. Imperial Racehorsing
11. How I Met My Mother
12. Waves
13. My Europa
14. Chocolate Boy
15. The Things That Never Need
16. Either Nelson
17. Cyclone Utilities (Remember Your Birthday)
18. Old Bones
19. Go Rolling Home
20. The Room Taking Shape
21. We Won’t Apologize for the Human Race

Na przestrzeni minionych dziesięciu-piętnastu lat reaktywowało się tak wiele projektów, że trudno wywołać zaskoczenie, kiedy dołącza do nich kolejny. Powstanie z grobu Guided by Voices na pewno nie należy do tak spektakularnych jak widok Watersa i Gilmoura albo Osbourne’a i Iommiego na jednej scenie, ale zjednoczenie tzw. klasycznego składu (Pollard/Sprout/Mitchell/Demos/Fennell) ustanawia oczekiwania na bardzo wysokim poziomie.

Na szczęście drugie życie kapeli to nie pogoń za splendorem i sławą bezmyślnych zombie. Let’s go eat the factory nie wlecze za sobą nogi i nie przebijecie go tępym kawałkiem drewna, nie jest żywym trupem, prędzej biblijnym zmartwychwstaniem. Pisanie o nim w kategoriach cudu byłoby jednak przesadą w drugą stronę.

Dwadzieścia jeden utworów w niespełna czterdzieści dwie minuty to domena punk rockowych zespołów, ale Guided by Voices w krótkich formach odnalazło zupełnie inne zastosowanie. Nie łoją tak szybko jak Rancid, więc w odróżnieniu od nich nie zmieszczą w jednej minucie trzech odśpiewań refrenu. Zamiast tego pędzą w inny sposób – kreują niemal bez powtórzeń. Ma to swoje zalety i wady. Z jednej strony nie dają szans na znudzenie się, nawet jeśli któryś z kawałków wybitnie odbija się od ucha (np. How i met my mother) to i tak większym wysiłkiem będzie zwleczenie się z kanapy i przerzucenie ścieżki, niż odczekanie kilku sekund do końca. Niestety kiedy jakiś motyw stanie się natrętny (np. The head albo God loves us) trzeba cały czas siedzieć przy odtwarzaczu i cofać kawałek do początku.

Mimo że GBV zachowali swoje charakterystyczne brzmienie to najnowszemu krążkowi nie nadałbym tagu „lo-fi”, czyli szuflady, z której Pollard i spółka najczęściej wyskakiwali. Indie rock też nie bardzo pasuje, chyba że rozumiany jako rock niezależny (na pewno nie jako zbiór zawierający m.in. Arctic Monkeys czy The Strokes). Ewentualnie można by pod niego podciągnąć ballady: Doughnut for a snowman albo Hang mr. Kite. W tej drugiej głos Pollarda mocno kojarzy się z Adamem Turlą z Murder by Death, a zbieżność nasila obecność smyków.

Let’s go eat the factory nie smakuje jak szczegółowo zaplanowane danie, ale jak surowy kawał ciasta pożerany między gitarą a skrzynią z narzędziami w obskurnym garażu. Kawałki typu My Europa, Spiderfighter czy Laundry and lasers mogłyby spokojnie trafić na psychodeliczno-garażową składankę Nuggets stanowiącą kompilację tego typu muzyki z lat 60. i 70.

Album wchodzi bardzo dobrze, zupełnie jakby był to krążek, którego słuchałem lata temu, a teraz odkryłem go na nowo. Konsekwentnie oznacza to totalny brak zaskoczeń i nowości, ale to nie zarzut, nie trzeba być innowatorem żeby tworzyć solidne utwory. To warunek konieczny dla wybitności. Za rok żaden muzyczny serwis nie wspomni o tym krążku w swoim podsumowaniu, ale wart jest tego żeby oddać mu choćby tydzień wysłuchiwania.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: