//
Read Between The Lies
Recenzje

Emika „Emika”


Emika
Emika
Ninja Tune, 2011

Wrzuciłem kilka nowych wydawnictw do foobara i ustawiłem opcję shuffle (albums), zacząłem od Psy’Avaih, później Diffuzion, a później coś czego wcześniej nie słyszałem. Dźwięki ponure, wokal wyciszony, czyżby Unter Null reaktywowała Stray? Tylko ten bas jakoś mocno podbity… Podszedłem do komputera i przeczytałem Emika – nazwa, która pasuje do wszystkiego i do niczego, ale to jedyny słaby punkt tego albumu.

Mimo że otwierające album 3 hours nie jest singlem to od pierwszego przesłuchania stało się moim faworytem. Bas żywcem wyjęty z najlepszych czasów dubstepu, kiedy jeszcze nie był kojarzony wyłącznie ze Skrillexem, wokal jak z albumów Massive Attack, a atmosfera ponura i niepokojąca. Zresztą wszystkie dwanaście utworów powinno przypaść do gustu fanom dark independent, zwłaszcza tym, którzy zakochali się we Flykkillerze. Podobieństwa do projektu Pati Yang biją po uszach przez całe czterdzieści kilka minut krążka. Nie ma tu jednak kopiowania (musiałbym być wyjątkowym optymistą zakładając, że Emika zna twórczość Flykkiller, ale może…), a rozwijanie stylistyki z pogranicza „jasnej” i „mrocznej” elektroniki.

Nieco zdezorientowany terminologicznie (a to jeden z najlepszych stanów w jakie może wprowadzić mnie muzyka) postanowiłem zbadać kontekst, czyli kim właściwie jest Emika. Brytyjka czeskiego pochodzenia aktualnie mieszkająca w stolicy elektronicznej muzyki – Berlinie. Samouk tworzący na Apple, przez chwilę pracowniczka Ninja Tune, fanka Delii Derbyshire i Rachmaninova. Na początku 2010 roku ponownie dostała angaż w Ninja Tune, tym razem jako artystka. Do września 2011 wydała cztery single, a w październiku pierwszy długograj – przedmiot tej recenzji.

Z tych suchych informacji najważniejsze są te o miejscach zamieszkania: Bristol i Londyn wyraźnie odbiły swoją dubstepową pieczęć na twórczości Emiki, Berlin dorzucił rytmikę wczesnego techno. Singlowe Double edge i Pretend są stworzone do grania ich w alternatywnych dyskotekach, z kolei takie Be my guest swoją monotonnością mogłoby wprowadzić w melancholijny trans gdyby nie to, że trwa niespełna pięć minut. Płytę zamyka krótki utwór oparty na dźwięku pianina – Emika sama uczyła się tworzyć elektroniczne dźwięki, ale wcześniej zdobyła muzyczne wykształcenie.

Przedwcześnie ogłaszany Jezusem dubstepu James Blake mógłby wiele nauczyć się od Emiki, przede wszystkim tego jak zrobić spójny i jednocześnie pełen niespodzianek album. Daję maksymalne pole magnetyczne i liczę na równie udany kolejny krążek (najlepiej w przyszłym roku bo ten krążek znam już na pamięć).

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: