//
Read Between The Lies
Recenzje

Kate Bush „50 Words for Snow”


Kate Bush
50 Words for Snow
Fish People/EMI, 2011

Kariera Kate Bush to marzenie wielu wokalistek: siedem platynowych albumów w ciągu piętnastu lat na szczycie popowych list przebojów, przerwa na wychowanie dziecka i triumfalny powrót (znowu platyna) w dużo mniej komercyjnej odsłonie. Od tego czasu minęło sześć lat, ale warto było czekać, bo tegoroczne albumy, Director’s cut i recenzowane tutaj 50 words for snow, to majstersztyk w totalnie różnych konwencjach.

Moim prywatnym faworytem jest premierowy fortepianowy materiał, chociaż przeróbki z The sensual world i The red shoes również słucham z przyjemnością. Siedem świeżych kompozycji (trwających w sumie ponad godzinę) stawia Kate w prominentnym towarzystwie Tori Amos (która w tym roku nagrała dość przeciętny album) i PJ Harvey, dając tym samym możliwość dotarcia do nowym, młodych odbiorców.

Początek albumu to przedstawienie rodziny Kate: znanego już wcześniej męża/gitarzystę Dana Mcintosha oraz ich syna Alberta, który zaśpiewał ekstremalnie wysokie partie typowe dla chłopięcych chórów. W Snowflake chórem jest jednak matka, a główny wokal opowiada historię o lesie, chmurach i oczywiście śniegu. Nie jest to jednak wesoły banał dla dzieci, jak np. Alphabutt Kimyi Dawson, a bardzo nastrojowy i melancholijny utwór.

Atmosfera nie zmienia się już do końca płyty. Nasila się już w drugim kawałki (Lake Tahoe) gdzie akompaniuje Kate dwuosobowy męski chórek. Śnieg nie ma tutaj pozytywnej formy z wcześniejszej piosenki, a jest imieniem psa utopionej kobiety, której duch nie może pogodzić się z odejściem z ziemskiego padołu. Jeszcze dziwniejszy jest temat kolejnego (najdłuższego, bo blisko czternastominutowego) utworu – Misty. „Roll his body / give him eyes / make him smile for me / give him life” i dalej „So cold next to me / I can feel him melting in my hand . melting, in my hand”, czyli kochanek… bałwan? Niezależnie od preferencji Kate, jest to wokalnie najlepszy utwór na krążku. Słychać tutaj, obecny na całym 50 words for snow, depresyjny śpiew, ale także głos znany z nagrań z lat 80.

Singlowy Wild Man (choć w wersji dla mediów trwa krócej niż oryginalne siedem minut) nie odstępuje do dziwacznej tematyki i opowiada historię o dzikim człowieku z gór. Nie pada tu jednoznaczna nazwa, ale wiadomo o kogo chodzi – yeti. Efekt potęguje głos założyciela walijskiej kapeli rockowej z lat 60. – Amen Corner – Andy’ego Fairweather Lowa, którego można by z łatwością pomylić z kudłatym mieszkańcem zaśnieżonych szczytów azjatyckich gór (pod względem wokalnym, a nie wizualnym rzecz jasna).

W Snowed in at Wheeler street ponownie pojawia się męski głos, tym razem bardzo znajomy. Zaglądam do książeczki i czuję jak zimno wyśpiewywane przez Kate i Eltona wzdryga moim ciałem. Co za niesamowita kompozycja! Aż dziwne, że nie trafiła na singiel, ale pewnie Bush nie chce promować się nazwiskiem sławnego kolegi po fachu. W tytułowym numerze pojawia się ostatni gość, znany głównie brytyjskim odbiorcą telewizji, Sephen Fry (w Polsce najbardziej znany z Deitricha z V jak Vendetta i głos kota z Cheshire z najnowszej ekranizacji Alicji w krainie czarów). Całość zamyka Among angels – jedyny całkowicie solowy utwór na „pięćdziesięciu słowach dla śniegu”.

50 words for snow to album niepodobny do żadnego innego nagranego przez Kate Bush. Trudno więc porównywać go do poprzednich nagrań, ale sumienie każe mi napisać, że to najlepszy materiał w dorobku brytyjskiej wokalistki. Nawet jeśli się myli to niewiele.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: