//
Read Between The Lies
Artykuły

Za dużo marzeń: historia The Electric Prunes

Nuggets – krążek nr 196 na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów wg Rolling Stone; składanka, którą Jon Savage wskazuje w England’s Dreaming jako jedną z głównych inspiracji punk rockowej rewolucji; 27 utworów, które dały początek pomysłowi na ten portal, a pierwszy z nich należy do The Electric Prunes.

Elektryczne bzyczenie, pulsujący bas i szept, po około minucie przełamanie mocnym uderzeniem w bębny i charakterystyczną hałaśliwą gitarą. Tak zaczyna się I had to much to dream (last night) – największy przebój The Electric Prunes i jeden z hymnów garażowego rocka. Powstał w mniej niż godzinę w głowach pań Anette Tucker i Nancie Mantz. Pierwszy singiel „Suszonych Śliwek” (Ain’t It Hard) był komercyjną klapą, więc producent Dave Hassinger „delikatnie” zasugerował muzykom żeby komponowanie zostawili zdolniejszym. Tucker wymyśliła tytuł, do którego Mantz w ekspresowym tempie dołożyła dwie zwrotki i refren, muzykę skomponowała w całości ta pierwsza. „W tym czasie byłam pod wpływem The Rolling Stones i właśnie tak słyszałam nowy utwór The Electric Prunes” – opowiadała w wywiadzie przeprowadzonym przez jej przyjaciela i nauczyciela sztuki pisania muzyki Ala Hazana – „Dave Hassinger usłyszał piosenkę po raz pierwszy w moim własnym wykonaniu, następne zagrałam ją dla Prunes. Kiedy zadeklarowali swoje zainteresowanie byłam pewna, że poproszą o demo, ale wersja, która została zarejestrowana znacznie odbiegała od wizji mojej i Nancie. Często tak się zdarza kiedy producent słyszy utwór inaczej niż jego autor”.

Kalifornijski kwintet zawdzięcza Annette nie tylko swój największy przebój, lecz całą muzyczną karierę. Chałturząc pod nazwami The Sanctions i Jim and the Lords wpadli jej w ucho, postanowiła wynająć ich na przyjęcie-niespodziankę, które wydała dla swojego męża. Kuzyn męża przedstawił ich Hassingerowi, ten z kolei poprosił Tucker o napisanie materiału do rejestracji. Nowy manager rozpoczął zmiany od nazwy grupy – muzycy przygotowali długą listę sugestii z czego na samym końcu znalazł się żart – The Electric Prunes…

Ostatecznie I had to much to dream (last night) wspięło się na 11. miejsce amerykańskiej listy billboard, na Wyspach dotarło do miejsca 49. Skład, w którym kapela zarejestrowała przebój uznawany jest dzisiaj za klasyczny:

Jim Lowe – wokal. W późniejszym czasie współpracował przy nagraniach z Toddem Rundgrenem, bezskutecznie próbowali wypromować kapelę Sparks z Los Angeles. Lowe samodzielnie wyprodukował ich drugi album (A Woofer In Tweeter’s Clothing), który uznał na tyle wyjątkowym aby po raz pierwszy podpisać się swoim pełnym imieniem – Thaddeus James Lowe. Porażka nagrań zakończyła przygodę Tadeusza z muzyką, nie wynikało to jednak z niemożliwej do przełknięcia goryczy, a z zakładu, który zawarł z żoną: „jeżeli ten materiał nie zakwalifikuje się jako dobry album znajdę sobie inne zajęcie” – zajął się filmem.

James „Weasel” Spagnola – gitara. Na oficjalnej stronie internetowej The Electric Prunes od dłuższego czasu widnieje wpis: „Wszystkie próby odnalezienia Jamesa „Weasel” Spagnoli zakończyły się niepowodzeniem. Jeżeli ktokolwiek zna miejsce jego pobytu prosimy o kontakt z zespołem”. W wywiadzie z 2005 roku Mark Tulin poinformował, że niedawno dowiedział się o śmierci Łasicy.

Ken Williams – gitara. W liceum poznał Marka Tulina, to właśnie oni dwaj dali absolutny początek The Electric Prunes. Pierwszy raz wystąpili na scenie podczas przeglądu młodych talentów wykonując trzy surf rockowe utwory (Pipeline, Sleep Walk i grecki utwór z 1927 roku, który stał się szlagierem dzięki m.in. The Beach Boys, Pulp Fiction czy ostatnio The Black Eyed Peas – Misirlou). Po rozpadzie macierzystej kapeli podróżował po Stanach i Karaibach, twierdzi, że nigdy nie rozstawał się z gitarą, a jedyną jego konkurencyjną pasją są komputery.

Mark Tulin – bas. Kiedy Prunes zakończyli działalność pracował jako muzyk sesyjny (z m.in. Cher, Dianą Ross czy Neilem Diamondem) i scenarzysta. Z nieznanych powodów ostatecznie porzucił tworzenie na rzecz studiów i świata biznesu. Do 1999 roku prowadził własną firmę, ale pasja do muzyki upomniała się o niego. Po śmierci Sky Saxona – lidera innej znanej garażowej kapeli, The Seeds – Tulin trafił do tribute bandu Spirits in the Sky, założonego przez lidera The Smashing Pumpkins, Billy’ego Corgana (który nagrywał premierowy materiał z Saxonem). Trafił także do kolejnej tymczasowej grupy Corgana – The Backwards Clock Society – a ostatecznie na kilka koncertów zastąpił w The Smashing Pumpkins świeżo upieczoną matkę Ginger Pooley i zarejestrował część partii basu na Teargarden by Kaleidyscope. W październiku 2010 roku dołączył do The Icons (znany też jako The Psychedelic Garage Band) – kapeli złożonej z weteranów rockowej sceny. Prace nad materiałem kapeli przerwała nagła śmierć Tulina. 26 lutego 2011 uczestniczył w podwodnym czyszczeniu portu Avalon (był w wyszkolonym nurkiem), po niefortunnym upadku nawet natychmiastowa reakcja ratowników nie była w stanie uratować życia muzyka.

Preston Ritter – perkusja. Także nauczyciel muzyki, DJ, detektyw i autor prac o biblijnej teologii opartej na Nowym Testamencie (w języku angielskim i koreańskim). Przez 6 lat uczęszczał na nauki teologiczne w Południowej Korei, był policjantem i zastępcą szeryfa w Los Angeles. Nagrywał z m.in. The Beach Boys i Jamesem Brownem.

Trzeci singiel The Electric Prunes był kolejnym sukcesem duetu Tucker/Mantz – Get me to the world on time sięgnęło 27. miejsca w Stanach i 42. w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie debiutancki długogrający album zespołu wypełniło aż 7 piosenek autorek I had to much to dream (last night). Wg Jamesa Lowe’a pogoń za hitami interesowała przede wszystkim właśnie je oraz Dave’a Hassingera: „Większość materiału brzmiała jakby była pisana dla kobiety wokalistki. Z częścią czułem się trochę niekomfortowo, ale w tym czasie nie byliśmy w stanie napisać niczego tak komercyjnego, więc po prostu to śpiewałem. Według mnie to było najsłabszym ogniwem kapeli… zawsze chodziło o utwory. Melodyjnie były mętne i trudno było znaleźć dobry sposób na zaśpiewanie ich. Tucker i Mantz próbowały zdobywać hity. Kiedy tworzy się piosenki zawodowo, robi się wszystko żeby trafiały na listy”.

Potrzeba nagrywania własnych kompozycji zwyciężała w szeregach kapeli. Na Underground – drugim albumie – znalazły się już tylko 3 kompozycji podpisane Tucker/Mantz. Album i promujący go singiel Dr. Do Good nie odniosły sukcesu. „To była wspaniała piosenka” – Annette opowiadała Hazanowi – „Bardzo dobrze pasowała do Prunes, ale główne partie wokalne zostały schowane tak głęboko, że nie można było zrozumieć ani jednego słowa. To był utwór oparty na tekście i kluczem do sukcesu było jego zrozumienie. Piosenka zginęła, a niedługo później zginął cały zespół. Nie zaprosili nas do pracy przy ich trzecim albumie. Pewnie powinnam poczuć się zraniona i wściekła, ale życie toczyło się dalej, a my zajęłyśmy się innymi nagraniami”.

Managerem The Electric Prunes był w tym czasie Lenny Poncher. To on jest autorem innowacyjnego wówczas pomysłu muzycznej rejestracji mszy (śpiewanej w łacinie) z psychodeliczną aranżacją. Całość stworzył i wyprodukował David Axelrod, znany dotąd głównie z jazzowych nagrań. Pierwotnie aranżacje przygotował Tulin, ale w trakcie pracy w studiu stało się jasne, że wymagania Axelroda przewyższają umiejętności kapeli. „David Axelrod był znacznie ponadto co my, jako garażowy zespołu, byliśmy w stanie dostarczyć” – wspomina Lowe.

Mass in F Minor zyskało mnóstwo przychylnych recenzji, ale sprzedaż krążka zawiodła całą pracującą nad nim ekipę. Nie pomogło nawet wykorzystanie utworu Kyrie Eleison w filmowym hicie z Peterem Fondą i Dennisem Hopperem – Easy Rider. Kapela koncertowała, lecz stosunki między managerem, producentem i – co najgorsze – samymi muzyki pogarszały się. Podczas ostatniej trasy w skład zespołu wchodzili Ken, Mark, Jeromy Stuart (klawisze/wokal) i Kenny Loggins (gitara/wokal). Brak perkusisty był głównym powodem absolutnej klapy tych koncertów, a po powrocie pozostali członkowie porzucili The Electric Prunes.

Po rozpadzie zespołu doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji: przy użyciu sesyjnych muzyków (oraz przy współpracy z Davidem Hassingerem) Axelrod zarejestrował album Release of an oath, który mimo zaledwie kilku partii wokalnych oryginalnych muzyków The Electric Prunes był sygnowany ich nazwą. Hassinger (który rzekomo miał prawa do używania nazwy kapeli) brnął w wykorzystywanie znanej nazwy i dopuścił się kolejnego absurdu – w 1969 roku wynajął management Wilson-Fisher do skompletowania całkowicie nowego składu „Suszonych Śliwek”, a następnie wyprodukował ich album Just good old Rock and Roll. Paradoksalnie to the new improved Electric Prunes (bo taka nazwa widnieje na okładce płyty) dostali swobodę artystyczną przy pisaniu utworów, czyli to o co oryginalny skład od początku działalności walczył. Jednak dla fanów garażowego i psychodelicznego grania (a to zdecydowanie oni byli odbiorcami marki The Electric Prunes) Just good old Rock and Roll ze swoim boogie-rockowym brzmieniem było olbrzymim zawodem. Hassinger wyprodukował trzy single – bez sukcesu. Po kilku trasach koncertowych muzycy rozeszli się na początku 1971 roku.

Hassinger dostał kolejną dużą szansę od losu, na producenta swojego debiutu fonograficznego wybrała go – dzisiaj kultowa – kapela Grateful Dead. O wyborze nie przesądziła jednak współpraca z The Electric Prunes, a jego realizacja dźwięku przy (I can’t get no) Satisfaction Stonesów i Surrealisitc Pillow Jefferson Airplane. Hassinger nie poradził sobie z niekonwencjonalnym podejściem muzyków do muzycznego biznesu i rozstał się z nimi pod koniec lat 60. Kontynuował pracę w studiu jednak bez większych sukcesów.

Życie po śmierci The Electric Prunes zawdzięczają wspomnianej na samym początku artykułu składance Nuggets. To dzięki niej I had to much to dream (last night) zyskiwało kolejnych fanów przez trzy kolejne dekady. Jej covery nagrywali m.in. psychodeliczna australijska kapela Prince Vlad & the Gargoyle Impalers; punkowa żywa legenda z wysp – The Damned; znani m.in. dzięki przebojowi Making plans for Nigel XTC; a nawet jedna z najciekawszych eksperymentalnych kapel ostatniej dekady – Ulver.

W 1997 roku szwedzka wytwórnia Heartbeat Records wydała koncertowy album Prunes Stockholm – materiał zarejestrowany podczas ich wizyty w Europie w 1967 roku. Szwedzi poszli za ciosem i w 2000 roku ukazała się składanka The Sanctions/Jim and the Lords: Then Came the Electric Prunes zawierająca bardzo wczesne nagrania zespołu.

Zainteresowanie zachęciło Lowe’a, Tulina i Williamsa do reaktywowania grupy po 30 latach przerwy. Do składu dołączyli dwaj nowi muzycy (w tym syn Lowe’a), z którymi zespół wyruszył na roczną trasę w 2001 roku. Rok później ukazał się premierowy album Artifact oraz DVD Rewired. Ten pierwszy reklamowany był jako prawdziwy trzeci album The Electric Prunes i faktycznie dominują nawiązania do dwóch pierwszych pozycji w katalogu bandu. Te 15 utworów mogło wypaść bardzo marnie, fani i tak kupiliby album z czystej ciekawości. Jednak wolni od zobowiązań i woli managera czy producenta, Prunes stworzyli bardzo solidny psychodeliczny album, który mimo swojej świeżości brzmi jak zaginione muzyczne apokryfy garażowej biblii.

Śliwki poszły za ciosem i w 2007 wydali (jako trio Lowe-Tulin-Willaims) kolejny premierowy krążek – Feedback. Ponownie można było spodziewać się gniotu stworzonego wyłącznie dla podtrzymania zainteresowania koncertowego. Ponownie weterani nie zawiedli w najmniejszym stopniu, a ich muzyka trafiła do pokolenia ich wnuków. Jednym z fanów okazał się James Murphy (LCD Soundsystem), który wymienił nazwę The Electric Prunes w przeboju Losing my edge. Nieliczne kapele po – od kilku lat bardzo popularnych – powrotach z wieloletnich przerw mogą pochwalić się tak idealnym rezultatem.

Przed śmiercią Tulina kapela pracowała nad nowym materiałem w składzie z Stevem Kara, Jayem Deanem i Walterem Gracesem. Billy Corgan miał być producentem kolejnego albumu, w chwili obecnej nie wiadomo czy zostanie wydany oraz czy kapela wznowi działalność koncertową.

Recenzja debiutanckiego albumu The Electric Prunes

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: