//
Read Between The Lies
Recenzje

Rosetta/Junius split


Rosetta/Junius
split
Translation Loss/The Mylene Sheath, 2011

Junius i Rosetta to dwa zupełnie inne światy muzyczne, które łączy wyłącznie łata „post”. W wypadku tych pierwszych po przedrostu należy postawić „rock”, u drugich „metal”. Cztery wspólnie wydane utwory to empiryczny dowód na to, że nie ma to jednak większego znaczenia dla samych muzyków. W niespełna trzydzieści minut dzieje się tutaj więcej niż na całym ostatnim Explosions in the Sky.

Na początek Rosetta (ze względu na osobiste preferencje). Zarejestrowanie ich utworów umożliwili fani, którzy przesyłali swoje dofinansowanie przez portal Kickstarter. W ten sposób kapela uzbierała dokładnie dwa tysiące sześćset jedenaście dolarów. Wystarczyło na prawie siedemnaście minutowy materiał. Autorskie TMA-3 to jeden z tych kawałków filadelfijskiej ekipy, który ciągnie się w nieskończoność, a kiedy już się kończy to i tak pozostawia niedosyt. Wyraźny bas pozwala nawet na nucenie melodii kiedy odtwarzacz jest poza zasięgiem, ale ortodoksyjni fani nie obawiajcie się – Bruce połamał linię perkusji w sposób, który na pewno was usatysfakcjonuje. Z całą pewnością złapiecie się za głowy przy drugiej ścieżce – coverze Soundgarden 4th of july. Ramy, w które dotąd wpasowywaliście Rosettę muszą na te sześć i pół minuty (o półtorej minuty dłużej niż w oryginale) zostać poszerzone. Matt nie próbuje przekuć grunge’u na post-metal, dorzucił kilka kilogramów brzmienia i zagrał w sposób bardzo przypominający oryginał. Podobnie jest z basem, perkusją a nawet głosem Michaela. Post-grunge pełną gębą, dla mnie rewelacja.

Mimo klarownie post-rockowego brzmienia, Junius rzadko buduje wielominutowe kompozycje. Może bardziej znani koledzy nastąpili na ich ambicje. Niezależnie od przyczyny ośmiominutowy A dark day with night jest najlepszym nagraniem w całej, prawie dziewięcioletniej, karierze bostońskiego zespołu. Wielka szkoda, że nie utrzymali tego stylu na późniejszym długogrającym krążku Reports from the threshold of death, ale mim wszystko kierunek rozwoju powinien zadowolić wszystkich post-fanów. Analogicznie także Junius na drugi numer wybrali cover – Firehead z repertuaru post(używam tego słowa już szósty raz w tej recenzji)-hardcore’owego Hum. Tutaj nie jest już tak fajnie, to zdecydowanie najsłabszy moment całego splitu. Aranżowanie tak odległego stylistycznie gatunku jak grunge na eksperymentalne brzmienie sprawdziło się rewelacyjnie, ale post-post-hardcore to już delikatna przesada.

Zdecydowana większość sięgających po ten krążek to fani Rosetty. Nie ma co się oszukiwać, Junius jest dodatkiem. Nie jest to jednak uciążliwy dodatek, którego momenty najchętniej przerzucałoby się, a urozmaicenie na solidnym poziomie. Rosetta zdaje się natomiast zmierzać ku odświeżeniu swojego brzmienia i byłbym bardzo zadowolony gdyby zawarte tu utwory zapowiadały zmiany na nowym długogrającym albumie.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: