//
Read Between The Lies
Recenzje

Bootsy Collins „Tha Funk Capital of the World”


Bootsy Collins
Tha Funk Capital of the World
Megaforce, 2011

Rodzina Bucketheada zawsze jest mile widziana w moim domu, a jeśli jej członek jest przy okazji spokrewniony także z Parliament-Funkadelic to są duże szanse, że prędko go nie wypuszczę. Bootsy potrafi dostosować swoje niskie tony do połamanych rytmów Praxis czy elektroniki Fatboy Slima, ale jego głównym atrybutem jest funk i nazwanie albumu „funkową stolicą świat” nie jest przesadą, ona naprawdę znajduje się na tych siedemnastu kawałkach.

Na początku jeden z nielicznych minusów tego krążka – za dużo gości. W każdym numerze jest ktoś, a często nawet więcej niż jedna osoba. Zaburza to spójność materiału i gdyby nie charakterystyczny bulgoczący bas to można by odnieść wrażenie, że słuchamy składanki, a nie studyjnego albumu firmowanego jednym nazwiskiem.

Niespełna dwuminutowe intro Spreading hope like dope to jedna ścieżka podpisana wyłącznie nazwiskiem Collins. Wstęp do albumu jest całkowicie przegadany i przekazuje jedną istotną (powracającą w wielu kolejnych piosenkach) wiadomość – The funk capital of the world to hołd dla Jamesa Browna, z którym Bootsy w przeszłości nagrywał i występował.

W drugim Hip Hop @ Funk U dochodzi do mezaliansu funku z hip hopem. Niewielu muzyków mogłoby zrobić to w tak spektakularny sposób: za mikrofonami Snoop Dogg, Chuck D (Public Enemy) i Ice Cube. Wiadomo, Bootsy’emu nie odmawia się. Prawdopodobnie gdyby ten kawałek doczekał się teledysku i singlowego wydania to cała czwórka dostawałaby dodatkowe tantiemy co miesiąc, ale wybór padł na nieco mniej komercyjnie nośne Don’t take my funk. Słychać tutaj, odkrytego na nowo już przez Gorillaz, Bobbyego Womacka. W czasach dominacji brzmienia motown byłby to bezdyskusyjny hicior, ale Collins doskonale zdaje sobie sprawę, że nie jest ani Guettą, ani Skrillexem, więc z czystym sumieniem może pozwolić sobie na nagrywanie archaicznych kompozycji dla uciechy własnej i oddanych fanów.

Mirrors tell lies od razu przykuwa wzrok przy wertowaniu książeczki – „gościnnie Jimi Hendrix? WTF?”. Nie jest to jednak zaginione nagranie duetu Hendrix-Collins, o którym nikt wcześniej nie słyszał, a muzyka napisana do archiwalnego wywiadu z Jimim. Jest to także najmocniejszy moment płyty, równie dobrze mógłby trafić na track listę Praxis. Gość z następnego utworu (JB-Still The Man) jest równie zaskakujący… pastor baptysta Al Sharpton (w pierwszych słowach sam się zresztą przedstawia), który wygłasza laudację o Jamesie Brownie.

Bas z Freedumb wgniata w fotel, to właśnie w takich momentach wyraźnie słychać jak wiele Flea zawdzięcza inspiracji Bootsym. Przed mikrofonem ponownie „amator” – przestrzegający przed nieumiejętnym „używaniem” świata, filozof i działacz na rzecz praw człowieka, Cornel West. Tendencję podtrzymuje następny utwór (After these messages) i melorecytacja Samuela L. Jacksona, efekt doskonale pasowałby do jednego z jego filmów – Shaft.

Nie będę wymieniał wszystkich gości, jakich na The funk capital of the world Bootsy zaprosił, ale nie mogę nie wspomnieć o jeszcze dwóch: najważniejszych postaciach wymienionych we wstępie rodzin. Nie trzeba zaglądać do książeczki żeby mieć całkowitą pewność kto gra kosmiczną solówkę na gitarze w Minds under construction – oczywiście maestro Buckethead, jak zawsze w doskonałej kondycji. Natomiast w Garry Shider tribute Bootsy i George Clinton oddają hołd zmarłemu na raka w czerwcu 2010 roku Shiderowi, innemu muzykowi P-Funk. W chórkach śpiewa także żona Garry’ego – Linda.

Można zarzucać Collinsowi przerost formy, ale odnajdźcie w pamięci ostatni dobry funkowy (nie inspirowany funkiem) album. Nie udało się? To poszukajcie jakiegokolwiek funkowego albumu z ostatniej dekady. Też nic? Niestety formuła ta nie znajduje wielu naśladowców, a dzięki The funk capital of the world doczekała się efektywnej resuscytacji. Czy rozprzestrzeni się i odrodzi okaże się pewnie za kilka lat. Póki co polecam delektować się siedemnastoma kipiącymi od basu kompozycjami Bootsy’ego Collinsa.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: