//
Read Between The Lies
Recenzje

Gang Gang Dance „Eye Contact”


Gang Gang Dance
Eye Contact
4AD, 2011

O tym, że Gang Gang Dance zmiennym jest wie każdy, kto twórczość Nowojorczyków zna. Przez cztery poprzednie krążki zdążyli przyzwyczaić słuchaczy do tego, że nie mogą przyzwyczajać się do niczego. Eye contact nie jest więc zaskakujący, ale – tak jak się spodziewałem – nie wiele lepszych płyt ukazało się w tym roku.

Ponad jedenastominutowy kawałek na otwarcie albumu mógłby być ryzykownym posunięciem. A już na pewno ryzykiem byłby taki utwór jak Glass jar, który do połowy wypełniają powtarzające się dźwięki syntezatora i uderzenia w perkusję. Niebezpieczeństwo jest jednak wpisane w twórczość Gang Gang Dance i jak mało który zespół na globie, mogą sobie pozwolić na takie działanie. W drugiej połowie „szklanego słoja” perkusja nagle przyspiesza wpadając w nieprzewidywalny jazzowy rytm. Syntezatory nadal tworzą electroclashową otoczkę, a głos Lizzi brzmi jak pop najwyższych lotów.

Długość trwania utworów nie jest jednak współmierna z ich poziomem skomplikowania. Trochę ponad sześciominutowy Adult goth to zdecydowanie najlepszy moment Eye contact, który skutecznie odsyła w niepamięć Glass jar. Z czystym sumieniem mógłbym ten utwór puścić fanom Björk, Ladytron, a nawet Android Lust. Myślę, że fani niebanalnej muzyki opatrywanej mianem dark independent (czyli nomen omen „adult goths”) wchłonęliby ten kawałek bez opamiętania. Podobnie zresztą kolejny – Chinese High – który z kolei mógłby być zaginionym utworem nieistniejącego już Zeigeist.

Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że umiejscowienie niektórych projektów na scenie muzycznej wynika z przypadku, zainteresowania konkretnych mediów i kontraktu z określona wytwórnią. Gdyby Gang Gang Dance wydało swój nowy materiał w Alfa Matrix i wystąpiło na festiwalach Me’ra Luna czy Castle Party to z pewnością zaliczałoby się do czołówki gotyckiej elektroniki. Nie ma to jednak większego znaczenia dla odbioru muzyki z Eye contact. Ot, dygresja dotycząca konstrukcji szufladkowania.

MindKilla burzy nastrojowy klimat skocznym bitem i mocno osadzonym w electroclashowej stylistyce wokalem. Romance layers przykuwa uwagę linią basu, której nie powstydziłby się Jamiroquai. Do funkowego brzmienia „żywych” instrumentów zespół dorzucił bardzo popowe klawisze i śpiew w klimacie motown sound. Thru and thru powoduje, że etniczna muzyka przemawia głosem syntezatorów. Na Eye contact jest tak dużo smaczków, że trudno je wszystkich wychwycić nawet po wielokrotnym wysłuchaniu. To jednak w niczym nie przeszkadza, bo i tak nie będziecie w stanie oderwać się od tego krążka przez długie miesiące.

Jedyna obawa jaką mogę wyrazić po przesłuchaniu nowego Gang Gang Dance to „czy będą w stanie przebić ten materiał?”. Wierzę, że tak, ale mam nadzieję, że poczekają z tym jeszcze przynajmniej rok, wtedy może już mi się znudzi Eye contact.

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: