//
Read Between The Lies
Recenzje

Liturgy „Aesthethica”


Liturgy
Aesthethica
Thrill Jockey, 2011

Ogólnoświatowy trend na postrzeganie ekstremalnego metalu jako muzyki uważam za sukces transformatywnych głów, którym nie straszne postawić na półce płytę Bathory obok Toro Y Moi. W Polsce to jeszcze świeży ruch, który jako pierwszy wykonał Artur Rojek zapraszając Meshuggah na Off festival. Są jednak także negatywne aspekty objęcia surowego łojenia nawiasem „alternatywy” – wytworzenie się na tej bazie nowych kapel, takich jak Liturgy.

Wystarczy przeczytać żenujący manifest „Transcendentalny Black Metal” Huntera Hunt-Hendrixa żeby uprzedzić się do muzyki Liturgy. Pseudo-intelektualny bełkot, który wrażenie może wywrzeć wyłącznie na osobach, które wcześniej z black metalem nie miały do czynienia. W myśl lidera kapeli, tworzy ona najbardziej ekstremalną (i przy okazji eksperymentalną) odmianę tejże muzyki. Pewnie nie słyszał wcześniej o Mayhem, Darkthrone (wczesnym), Taake, Xasthur czy Make A Change… Kill Yourself.

Nie chcę podpisywać się pod wszechobecnym hejtami fanów black metalu. Nie chcę stawać po stronie „true” czy „transcendentalnych”. Nie robi mi różnicy czy Hunt-Hendrix nosi ćwieki czy opaskę z froty. Nie ma też dla mnie znaczenia, że Liturgy wydaje dla niemetalowej wytwórni (Thrill Jockey) i bookuje koncerty z niemetalową agencją (Paper & Iron). Niezaprzeczalnie na Aesthethica został zarejestrowany black metal i tylko to będę oceniał.

High gold – pierwszy utwór z albumu – gdyby pozbawić go skrzeczącego wokalu brzmiałby zdecydowanie bardziej jak post-rock na sterydach, niż black metal. Nie jest to zarzutem, taki mezalians doskonale uprawia m.in. francuski Alcest, ale przy tym jest to dość licha i przaśna kompozycja. Ten drugi przymiotnik pasuje zresztą do całego krążka.
True will atakuje wściekłą perkusją i gdyby nie piskliwa gitara (która prawie w każdym kawałku brzmi niczym blasty w kawałku Boba Dylana) to byłby to najlepszy kawałek na Aesthethica. Najlepszy jest jednak siedmiominutowy Generation. Właściwie jest to jedyny naprawdę dobry kawałek na albumie, a to głównie za sprawą braku wokalu. Gdyby jednak wyciąć ten kawałek i nieopisany podać komuś do zrecenzowania, to jest bardzo mało prawdopodobne aby pojawiły się słowa „black metal”.

Obsypywane krytyką metalowego środowiska Liturgy usytuowało się na pozycji męczenników. Walczą z prostymi barbarzyńcami o rozwój ich ukochanego gatunku oraz o jego przedostanie się do świadomości mas. Czy jednak jest czym walczyć i o co? Muzyka Liturgy wypada blado przy pierwszym lepszym black metalowym krążku, a ich pozycja w świecie alternatywnej muzyki wydaje się być wyłącznie zasługą znanej wytwórni. Nie zainteresowali ekstremalnym graniem nowej publiczności (która zainteresowała się wyłącznie nimi) i chyba nikt nie ma wątpliwości, że sprzedają mniej albumów niż chociażby Behemoth.

Liturgy jest cieniutkie jak profil Iggiego Popa. Pusta ideologia Hunt-Hendrixa nie jest w stanie obronić się tak tak słabą muzyką. Kiedy już minie trend na „metal is the new indie” kapela trafi w należyte miejsce – odmęt muzycznego zapomnienia.

Reklamy

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: