//
Read Between The Lies
Recenzje

Iron & Wine „Kiss Each Other Clean”


Iron & Wine
Kiss Each Other Clean
4AD, 2011

Samuel Beam przeszedł typową drogę dla większości współczesnych folkowych muzyków, którymi zainteresował się show-business: najpierw nagrywał w domowym studiu w oparciu głównie o gitarę, stopniowo pojawiały się jednak nowe instrumenty i wreszcie dodatkowi muzycy. W 2011 roku trudno już pisać o Iron & Wine jak o solowym projekcie – jest tu i perkusja i chórki i całe mnóstwo innego instrumentarium, a dodatkowo naturalność z debiutanckiego The creek drank the cradle zastąpiła intensywna praca producencka.

Czujecie się zniechęceni? Nie ma czym. Już Devendra Banhart pokazał, że korzystanie z wszelkich dostępnych narzędzi nie musi zabijać folkowego ducha. Jeśli jesteście ortodoksyjnymi fanami Boba Dylana to na pewno znacie historię z jego pierwszym występem z elektryczną gitarą i próbą odcięcia zasilania przez organizatorów koncertu. Muzyka się zmienia i nie należy rozpatrywać owych ewolucji w kategoriach zaprzedania się lub nie, a przez pryzmat samego materiału, z którym przychodzi się nam zmierzyć.

Kiss each other clean wychodzi z tego starcia obronną ręką, deklasując wcześniejsze The Shepherd’s Dog. Owszem, album z 2007 roku był bardziej chwytliwy i szybciej utrwalał się w pamięci, ale liczne etniczne wycieczki czyniły go zlepkiem luźnych inspiracji. Słuchanie go kojarzyło mi się ze słuchaniem składanki Pink Floyd, gdzie wyraźnie słuchać oderwanie każdego utworu od większej całości. Nowe Iron & Wine zawiera wiele potencjalnych przebojów, np. Monkeys uptown (mój faworyt), Glad man singing i Your fake name is good enough for me. Najmniej komercyjnie nośny jest w tym zestawieniu wytypowany na pierwszego singla Walking far from home. Nie przeszkodziło to jednak dotrzeć Kiss each other clean do drugiego miejsca listy Billboard w Stanach Zjednoczonych.

Beam tym razem stworzył mało inwazyjny album, który może (i będzie) podobał się chcącym się w niego wsłuchać. Dla każdego innego może być jednorazową przygodą, tłem do czynności dnia codziennego czy relaksem przed zaśnięciem. Obiektywnie trudno jednak do czegokolwiek przyczepić się i wytknąć jako wadę. Zaliczając siebie do pierwszej wymienionej grupy słuchaczy daję maksymalną ocenę i poddaję się dalszemu oddziaływaniu magnetyzmu Kiss each other clean.

Advertisements

About Jimmy Magnetar

ripping iron from your blood

Dyskusja

Brak komentarzy.

Let Me Hear You Scream

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Mój styczniowy hicior, nawet "Rimbaud Eyes" Dum Dum Girls nie wkręciło się bardziej niż ta prosta, lecz obdarzona niesamowitą atmosferą piosenka.

Na pełen ekran:

%d blogerów lubi to: